Krzysztof Rybiński: Komunały zamiast reform

Prof. Krzysztof Rybiński
Prof. Krzysztof RybińskiDGP
7 marca 2011

Myślałem, że mamy już za sobą szczyt kreatywnego budżetowania uprawianego od ponad trzech lat przez ministra Rostowskiego.

Przecież mieliśmy już oszczędności polegające na przesunięciu wydatków z budżetu do Krajowego Funduszu Drogowego, wyzerowanie Funduszu Rezerwy Demograficznej czy początek demontażu drugiego filaru systemu emerytalnego. Ale niestety moje nadzieje okazały się płonne. Minister finansów przedstawił w minionym tygodniu tabelkę z wyliczeniami, w jaki sposób Polska obniży deficyt finansów publicznych z około 8 procent PKB w 2010 roku do 3 procent w roku 2012. Z tabelki wynika, że festiwal kreatywnego budżetowania dopiero się zaczyna. Mamy na przykład regułę wydatkową, która ma objąć wydatki elastyczne i niektóre wydatki prawnie zdeterminowane. Przy czym chodzi nie o ograniczenie wydatków, ale o mniejsze tempo ich wzrostu. Mamy też nową regułę ograniczającą wydatki w samorządach. W sumie te dwa działania mają ograniczyć deficyt o 1,6 procent PKB. To bardzo znaczące ograniczenie wydatków, ale bez podania konkretnych działań takie stwierdzenia nic nie znaczą. Przypomnę, że rząd od dwóch lat zapowiada oszczędności w administracji o 10 procent, a tymczasem według GUS zatrudnienie w administracji publicznej wzrosło tylko w ciągu trzech kwartałów ubiegłego roku o 40 tysięcy etatów. Komunikaty ministra finansów są więc mniej więcej takie jak wystąpienia Fidela Castro – mnóstwo słów, mnóstwo polityki i zero treści.

Pozostało 39% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.