W wystąpieniu Zełenskiego pojawiły się liczne nawiązania do wspólnej historii Greków i Ukraińców, w tym dotyczące Mariupola, w którym przed wybuchem wojny z Rosją mieszkał znaczny odsetek osób greckiego pochodzenia, a który prezydent nazwał "skrawkiem Grecji na Ukrainie". Po pierwszych słowach Zełenskiego o konieczności pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności za zbrodnie popełniane na Ukrainie i pomocy wciąż żyjącej ludności Mariupola, ukraiński przywódca oddał głos ukraińskim żołnierzom broniącym miasta.

"Czy boicie się przyjść z pomocą humanitarną? To też wasi ludzie. Musicie ich ratować" - powiedział jeden z żołnierzy. Wedle relacji ukraińskich obrońców, Rosjanie atakują ludność między innymi rakietami z morza, co sprawia, że w mieście nie ma bezpiecznego schronienia.

Reklama

Zełenski wyraził też wdzięczność wobec greckich działań w związku z wojną na Ukrainie, jednak podkreślił, że wojna, niszczenie Mariupola i deportacja ludności trwa i wezwał Greków, by "zrobili jeszcze więcej". Powiedział także, że należy zrobić wszystko, aby podobnego losu, co Mariupol, nie doświadczyła Odessa. Według prezydenta wojna niszczy wszystko, co Ukraińcy i Grecy budowali razem, wspólną historię.

"Kto próbuje nas zniszczyć, zawsze przegra. Kto szantażuje gospodarczo Europę, zawsze przegra" - przekonywał Zełenski.

Ukraiński przywódca nawoływał do zamknięcia dostępu do europejskich portów dla rosyjskich statków i powstrzymania Rosjan, którzy "zrobią wszystko, aby ubóstwo energetyczne stało się nową codziennością w Europie".

"Damy radę odbudować Mariupol i wszystkie inne miasta, w których wspólnie żyją Ukraińcy i Grecy. Ponadto, wierzę, że wkrótce Ukraina i Grecja będą wspólnie żyć w naszym europejskim domu w Unii Europejskiej" - zakończył swoje wystąpienie Zełenski.

Minister spraw zagranicznych Grecji Nikos Dendias poinformował w czwartek, że Grecja zwróci się do Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) w Hadze o wszczęcie śledztwa w sprawie zbrodni wojennych w Mariupolu.

"Grecja ma szczególny, niezwykły związek z Mariupolem ze względu na istnienie w Mariupolu społeczności greckiej liczącej 100 tys. i więcej osób" – powiedział Dendias przebywający w czwartek na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO w Brukseli.

Dendias zapewnił również, że poprosi swoich kolegów z Sojuszu Północnoatlantyckiego, "abyśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, by pomóc Ukrainie chronić Odessę, aby Odessa mogła uniknąć losu Mariupola". (PAP)

kjm/ tebe/