"Żaden suwerenny kraj nie zgodziłby się na strzelanie do swojej ludności, my też na to się nie zgadzamy" - stwierdził szef izraelskiego resortu obrony, odnosząc się do prowadzonego ze Strefy Gazy ostrzału rakietowego terytorium Izraela.

Szef sztabu izraelskiej armii Aviv Kochavi poinformował, że od poniedziałku izraelska armia zaatakowała 500 celów w Strefie Gazy, zabijając tam dziesiątki palestyńskich bojowników.

Alarm w Tel Awiwie, słychać eksplozje

Reklama

W Tel Awiwie ogłoszono w środę nad ranem alarm przeciwrakietowy. "Miasto znowu jest pod ostrzałem, mieszkańcy zostali obudzeni i skierowani do schronów" - ogłosiła izraelska armia. Jak podają agencje, w Tel Awiwie słychać eksplozje.

Z kolei zbrojne skrzydło islamskiego Hamasu, ugrupowania, które kontroluje Strefę Gazy, zakomunikowało w środę nad ranem, że "wystrzeliwuje 110 rakiet w kierunku metropolii Tel Awiw" i "100 rakiet" w kierunku miasta Beer Szewa, "w odwecie za wznowienie ataków na budynki zamieszkane przez ludność cywilną".

Według izraelskiej armii od poniedziałku ze Strefy Gazy wystrzelono na Izrael ponad 800 rakiet, natomiast izraelskie samoloty zaatakowały około 500 celów w palestyńskiej enklawie, m.in. centra wywiadowcze i stanowiska wyrzutni rakiet. W Strefie Gazy zginęło 35 osób, a w Izraelu - trzy.

Dwie osoby zginęły w Lod podczas ostrzału rakietowego

Izraelska policja poinformowała w środę rano, że w wyniku nocnego ostrzału rakietowego prowadzonego ze Strefy Gazy zginęły dwie osoby w miejscowości Lod na przedmieściach Tel Awiwu. Rakieta trafiła w samochód, w którym się znajdowały.

Według policji ofiarami są dziewczyna, której wieku nie podano, i mężczyzna po czterdziestce. Dziewczyna zginęła na miejscu, natomiast śmierć mężczyzny stwierdzono w szpitalu.

Wcześniej niemiecka agencja dpa informowała, powołując się na izraelskie media, że w Lod zginęły kobieta i dziecko.