"Światło i ciepło to dzisiaj chyba coraz bardziej kluczowe słowa. To być może słowa, które zdominują debatę publiczna i wybory, ale które niestety także coraz częściej dominują w rodzinnych rozmowach Polaków" - mówił przewodniczący PO na spotkaniu z młodzieżą. Zwrócił uwagę, że obecnie "obywatelki i obywatele przede wszystkim martwią się o to, czy w najbliższych tygodniach, miesiącach w ich domach, żłobkach, przedszkolach, szkołach będzie wystarczająco ciepło, żeby przetrwać zimę i czy będzie jasno".

"Polska jasna i ciepła jest bardzo zagrożona przez tych, którzy sprowadzili w ciągu siedmiu lat swoich rządów na naszą ojczyznę czasy ciemne i zimne, zarówno w sensie dosłownym, a więc w odniesieniu do światła, żarówki, prądu, gazu, ciepłych kaloryferów, ale też w sensie metaforycznym, bo wszyscy też coraz dotkliwiej w Polsce odczuwamy, że specjalnością tej władzy jest ciemność i zimno, kompletny brak empatii wobec ludzi, którzy borykają się z tym szarym dniem, z najbardziej podstawowymi troskami" - wskazywał Tusk.

Przypomniał, że niedawno przebywał z wizytą w Radomiu. Tam - jak mówił - energia elektryczna ma podrożeć o 900 proc. "Miasto ma płacić za energię, której ma trafić do szkół, przedszkoli, żłóbków, różnych instytucji dziewięć razy więcej niż do tej pory" - podkreślił przewodniczący PO. Jak dodał, w Radomiu zobaczył "jak w soczewce państwo PiS". "Nie mówię tu o samorządzie radomskim, ale o elicie władzy, o trzech radnych PiS-u, którzy w ciągu jednego roku za obecność - bo nie powiem pracę, w spółkach skarbu państwa zarobili tylko w jednym roku okrągły milion. To spółki m.in. odpowiadające za prąd i gaz" - powiedział.

Reklama

Jak stwierdził, "politycy PiS są niezwykle sprawni i efektywni, jeśli chodzi o ich kieszenie i portfele". Dodał, że "w tym modelu postępowania najbardziej charakterystyczna jest kompletna bezkarność, że to się w tej partii opłaca". "To wszystko, co dzieje się z polską energetyką jest w soczewce ilustracją tego, jak wygląda dzisiaj polska polityka i polska władza" - ocenił Tusk.

Reklama

Zaznaczył, że sytuacja "w wielu państwach w Europie nie jest aż tak dramatyczna jak w Polsce, a jednak podjęto decyzję o zamrożeniu cen". "Są różne sposoby" - stwierdził Tusk. "W Polsce, wyliczyliśmy to z udziałem ekspertów, nie ma żadnego istotnego powodu, żeby nie utrzymać pułapu cen decyzją państwowych regulatorów na poziomie nie wyższym niż 600 zł za megawatogodzinę dla firm i około 450 zł za megawatogodzinę dla konsumentów indywidualnych" - powiedział Tusk.

Zaapelował do rządzących, "aby w tej kwestii podjęli decyzję natychmiast". "Spróbujmy zrobić to, co będzie kosztowało trochę te wielkie, gigantyczne spółki, w których siedzą ci radni PiS-u i koszą te miliony złotych, żeby te spółki narazić nie na jakieś straty, tylko na mniejsze zyski, bo jeśli coś jest równie rekordowe jak podwyżki cen prądu i gazu, to równie rekordowe są zyski państwowych, PiS-owskich molochów, spółek Skarbu Państwa, które dzisiaj decydują o prądzie i gazie w Polsce" - powiedział lider PO.

Tusk odniósł się też do statystyk z ostatniego tygodnia, które – jak wskazał – mówią o efektach polityki demograficznej rządów PiS. „O efektach polityki tych wszystkich, którzy mają usta pełne frazesów, a którzy skupili się wyłącznie na tym, żeby życie kobiety w Polsce uczynić nie do wytrzymania, bo tak naprawdę to był ich cel, to jest ich obsesja, to jest ich stosunek do kobiet” – powiedział Tusk, nawiązując m.in. do decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

„Nigdy w historii Polski, od czasów wojny nie urodziło się mniej dzieci niż w roku 2021. Urodziło się bardzo dużo, o wiele więcej niż wcześniej dzieci martwych w porównaniu do ilości dzieci, które urodziły się żywe i zdrowe, i umarła rekordowa ilość dzieci do 1. roku życia. Czy to jest ich +pro life+? To jest ich polityka, tak jak ich gadanie o bezpieczeństwie energetycznym, tak jak ich troska o najbiedniejszych, która wyraża się 16-, a jeśli chodzi o koszyk podstawowy blisko 30-proc. inflacją” – stwierdził szef PO.

„To było naprawdę ciemnych siedem lat"

Zdaniem Tuska "ciemność" to nie tylko brak prądu elektrycznego albo zbyt wysokie ceny. Ciemność – jak mówił - to także to, co dzisiaj uosabia minister Czarnek i „cała ta kontrrewolucja w naszych szkołach, która ma właśnie zaciemnić światło”. „To było naprawdę ciemnych siedem lat w każdym aspekcie i one niestety mogą rzutować jeśli chodzi np. o szkołę na kolejne lata. My tego nie wymierzymy statystyką. Wystarczy, że spojrzymy na niektóre frazy w ich podręcznikach, wystarczy włączyć sobie dowolną konferencję prasową pana Czarnka, pani kurator Nowak, co wylewa się z ich ust i co wlewa się do podręczników, do naszych szkół, i co oni chcą wlać do umysłów naszych dzieci w szkołach” – mówił.

Zwrócił uwagę, że to, co dzieje się w polskich szkołach już powoli opisują statystyki psychiatrii dziecięcej. „Skala dramatu jest dzisiaj niewyobrażalna jeśli chodzi o sytuację psychiczną naszych dzieci i spowodowane to jest wieloma czynnikami, oczywiście też pandemią, zmianami cywilizacyjnymi. Ale znowu - tak jak w przypadku inflacji, podwyżki cen energii – dlaczego my też w tej kwestii mamy być rekordzistami w Europie? Dlaczego to w Polsce ma umrzeć zawsze najwięcej ludzi rocznie z powodu pandemii, dlaczego to w Polsce ma się urodzić najmniej dzieci, dlaczego to w Polsce ma być najgorsza opieka psychiatryczna dla dzieci?” – pytał.

Odnosząc się do kwestii bezpieczeństwa energetycznego lider PO podkreślił, że gdyby rząd PiS przez siedem lat utrzymał tempo rozwoju OZE z czasów jego rządów „dzisiaj nie mielibyśmy żadnej potrzeby importowania jakiegokolwiek surowca energii jeśli chodzi o zapotrzebowanie wszystkich odbiorców indywidualnych energii w Polsce”. „Dzisiaj nie mielibyśmy w ogóle tego problemu – ani uzależnienia od Rosji, ani tego niepokoju, że nie będzie światła czy ciepła w naszych kaloryferach” – stwierdził. Jak ocenił, OZE są dotkliwym przykładem tego, że „nowoczesność oddala się od nas znowu z kosmiczną prędkością”.

„Po średniowieczu jest odrodzenie. Wy jesteście gwarancją odrodzenia. Rzeczpospolita odrodzi się, (...) wszystko jest w naszych, a przede wszystkim w waszych rękach. To wy będziecie podejmowali decyzje, nie za dziesięć lat, ale za rok, kiedy wygramy wybory” – mówił szef PO, zwracając się do uczestników spotkania. Zaznaczył, że nadchodzące wybory „nie są grą o to, która partia wygra, ale o to, czy te ciemności i zimno ogarną Polskę na dziesięciolecia, czy Rzeczpospolita się odrodzi i będzie znowu miejscem jasnym i ciepłym”.

Podczas sobotniego spotkania Tusk pytany był m.in. o rozliczenie Zbigniewa Ziobry za reformę sądownictwa, po ewentualnym dojściu do władzy. Tusk zapewnił, że nie zamieni się "w krwiożerczego i pełnego chęci rewanżu gościa". "Ale ja wiem, że w ogóle nie powinienem ubiegać się o władzę, gdybym chociaż przez chwilę myślał o jakiejś +grubej kresce+, czy że odpuścimy, czy że zapomnimy, co się działo przez ostatnie siedem lat. To nie wchodzi w rachubę" - zadeklarował.

"Wiem, że wszyscy przyzwoici ludzie w Polsce, niezależnie od tego, na jaką partię chcą głosować, nie wyobrażają sobie, żeby zmiana władzy miała oznaczać bezkarność dla tych, którzy każdego dnia łamią prawo, starają się łamać ludziom sumienia i łamią nam nasze życie, bardzo często łamiąc te prawo wprost" - dodał. "Ja nie założę togi i nie skażę Ziobry, serce by chciało, rozum mówi, ile mu się należy, ale chciałbym, żeby tym zajął się niezależny ode mnie sędzia i prokurator" - powiedział Tusk. Jego zdaniem nowa władza w sprawach uczciwości, przyzwoitości i łamania prawa musi być czarno-biała. "Nie będzie szarości" - oświadczył.

"Ostatnio wybuchła dyskusja, bo ktoś zaprosił pana premiera Jarosława Gowina na spotkanie liderów opozycji. (...) Zaczęła się dyskusja o przyszłości politycznej polityków, którzy budowali władzę PiS, uczestniczyli w niej, a dzisiaj się budzą. Ja wszystkim życzę jak najszybszego dojścia do uczciwej refleksji nad tym, co się robi i co się robiło. Nie mam zamiaru kwestionować tego, że np. pan poseł Gowin rzeczywiście zmienił pogląd na świat, na to co robił. Ale to nie starczy, żeby uznać, że nic się nie stało. Powiem brutalnie: pan Jarosław Gowin będzie jednak raczej rozliczany, a nie będzie rozliczał" - powiedział Tusk.

Według lidera PO "pierwsze 100 dni i 100 tygodni po dojściu do władzy będzie wymagało i twardości, i jak trzeba - bezwzględności". "Trzeba będzie umieć podjąć ryzyko" - ocenił. "Gigantyczna harówa bez żadnych złudzeń, a wobec tych, którzy robili jakieś zło - bez żadnych skrupułów" - zapewnił. Jak dodał, nie jest to "nic atrakcyjnego, tylko naprawdę ciężka harówa, bo rozliczanie przeszłości to nie jest przyjemny proces, bo wymaga twardej skóry i determinacji".

Tusk zapowiedział też, że jednym z pierwszych efektów jego rządów, jeśli wygra wybory, będzie uproszczenie systemu podatkowego. (PAP)

autorka: Agata Tomczyńska