Decyzje personalne w rządzie należą do premier Beaty Szydło; zmiany systemowe oznaczają sposób zarządzania spółkami, po likwidacji ministerstwa Skarbu Państwa - powiedział w piątek szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk.

W piątek rano na antenie Polskiego Radia premier zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu zostaną przedstawione zmiany personalne oraz systemowe w rządzie. Pytana o najlepszych swoich ministrów, wymieniła minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbietę Rafalską oraz Kowalczyka, który po odwołaniu Dawida Jackiewicza z funkcji ministra skarbu nadzoruje likwidację tego resortu.

Na uwagę, że premier pochwaliła jego pracę, Kowalczyk powiedział dziennikarzom: "Pochwały zawsze są miłe, nie można powiedzieć, że nie". "Pracuję, ile mogę, bez względu na to, gdzie pracuję, czy Sejmie, czy w rządzie" - dodał.

Pytany, jakie zmiany mogą dotyczyć resortu finansów i ministerstwa rozwoju, Kowalczyk powiedział: "O to trzeba pytać panią premier, moje zdanie nie jest ważne w tym przypadku, naprawdę premier układa wszystkie rzeczy kadrowe".

Reklama

Dopytywany, czy zaakceptowałby ewentualną propozycję objęcia teki ministra finansów, Kowalczyk powiedział: "Nie mówimy o żadnych propozycjach, ani personaliach. To jest w głowie pani premier".

Z kolei na pytanie, co premier miała na myśli, mówiąc o zmianach systemowych w rządzie, Kowalczyk powiedział: "Zmiany systemowe, to jest sposób zarządzania spółkami, po likwidacji Ministerstwa Skarbu Państwa". Jak dodał, żadna wersja w tej sprawie jeszcze nie jest przesądzona. "Najpierw uzgodnimy wewnątrz rządu, a dopiero później będziemy o tym mówić publicznie" - podkreślił.

Pytany, czy przygotował rekomendacje, dotyczące dymisji prezesów w spółkach Skarbu Państwa, Kowalczyk powiedział: "Nie. Nic nie przygotowuję, czekamy na wyniki rozmów". Ocenił, że jeśli chodzi o zmiany organizacyjne ws. spółek, "powinniśmy się uporać do stycznia".

Zapytany dlaczego to on, a nie Jackiewicz "wygasza" Ministerstwo Skarbu Państwa, Kowalczyk powiedział: "Taka była decyzja pani premier, powód (to) przede wszystkim przyspieszenie legislacyjne, deklarowaliśmy, że ministerstwo wygaśnie 1 stycznia, legislacja jeszcze formalnie - (choć) są już przygotowane projekty - ale jeszcze nie ruszyła. Będąc odpowiedzialnym za legislację, mam ten proces mocno przyspieszyć".