Autopromocja

Podpalenia i swastyki. Niemiecka prowincja przeciwko uchodźcom [WYWIAD DGP]

Maya Paczesny Fot. Maksymilian Rigamonti
Maya Paczesny Fot. Maksymilian Rigamonti Dziennik Gazeta Prawna
8 lipca 2016

Niemcy są ostrożni, samozachowawczy. Bo mandat za mowę nienawiści wynosi 1200 euro. Głośno było o ukaranym facecie, który publicznie powiedział, że w swojej wsi nie chce azylantów. Teraz tam się wszyscy boją odezwać. Nie wolno im protestować, choć nie podoba się to, że ludzie w Niemczech muszą oszczędzać, że ogrzewanie jest drogie, a w domach azylanckich okna pootwierane na oścież, bałagan, a śmieci i jedzenie walają się po podwórku.

Jeszcze rok temu w internecie wisiała mapa wszystkich domów uchodźców w Niemczech. Zniknęła, bo to były drogowskazy dla Pegidy. Nasz dom też tam był. Zresztą, był tam, zanim podpisaliśmy kontrakt z rządem, zanim było wiadomo, że w naszym domu zamieszkają uchodźcy. Opowiadamy o tym, bo w Polsce nikt nie wie, jak w rzeczywistości wyglądają kulisy przyjmowania uchodźców w Niemczech – mówi Maya Paczesny, do niedawna właścicielka wielkiego domu przeznaczonego na hotel w bawarskiej wsi Rupprechtstegen, który został zamieniony na dom dla uchodźców.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane