Przez dwa dni meczety we Francji były otwarte dla wszystkich. To inicjatywa miejscowych muzułmanów, którzy w ten sposób chcieli przybliżyć Francuzom reguły islamu i zwalczyć stereotyp, że każdy muzułmanin jest terrorystą.
Reklama

Tłumów nie było, ale ludzie różnych wyznań, a także agnostycy i ateiści chętnie skorzystali z okazji, by zwiedzić muzułmańskie miejsca kultu i porozmawiać z imamami o islamie.

Wielki Meczet w Paryżu odwiedził prezydent Francois Hollande. To była niezapowiedziana wizyta, bardzo krytykowana przez opozycję, widzącą w niej akt o charakterze politycznym i próbę zyskania punktów na skali popularności. Szef państwa został przyjęty przez rektora Meczetu Daliliego Bubakera, z którym rozmawiał o celu jaki chcą francuscy muzułmanie osiągnąć poprzez akcję "drzwi otwartych".

W całej Francji imamowie wyjaśniali przychodzącym do meczetów ludziom różnice między szyitami, sunnitami i wahabitami, wprowadzali w tajemnice Koranu i liturgii. Chodzi o to, aby w świadomości przeciętnego Francuza muzułmanin natychmiast nie kojarzył się z terrorystą.

Wcześniej Francois Hollande odsłonił na Placu Republiki tablicę w hołdzie pamięci ofiar ubiegłorocznych zamachów dżihadystów we Francji.