Kidawa-Błońska: Falenta zupełnie co innego mówił po publikacji "Wprost"

Marek Falenta (fot. Materiały Prasowe)
Marek Falenta (fot. Materiały Prasowe)Media
25 sierpnia 2014

Tak doniesienia tygodnika "Do Rzeczy" komentuje rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. Według biznesmena, ABW i CBA otrzymały od niego informacje o procederze nagrywania rozmów, ale służby nie zareagowały.

Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała w radiowej Trójce, że wcześniej Marek Falenta twierdził, że o podsłuchach dowiedział się z "Wprost".

- Pan Marek Falenta wtedy, kiedy ukazały się nagrania w gazecie, powiedział, że dowiedział się o nich wtedy, kiedy się ukazały - mówiła rzecznik rządu.

Marek Falenta jest biznesmenem z branży węglowej podejrzanym o udział w aferze podsłuchowej. Twierdzi, że funkcjonariusze ABW otrzymali polecenie niezajmowania się sprawą, natomiast oficer CBA przekazał stosowny raport do Warszawy.

Na korzyść biznesmena mają świadczyć maile zabezpieczone przez śledczych. Jego zdaniem postanowiono zatuszować sprawę, bo dotyczyła najważniejszych polityków Platformy Obywatelskiej.

"Do Rzeczy" twierdzi, że wśród nagranych są również Donald Tusk oraz jego syn, a jedna z rozmów miała dotyczyć afery Amber Gold.

Służby specjalne dementują doniesienia Falenty. Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński nazwał wyznania biznesmena "wierutnymi bzdurami", z kolei ABW "kłamstwem". Prokuratura w ogóle odmówiła komentarza w tej sprawie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.