Lewica zaczęła licytację na lewicowość. Skoro w zeszłym tygodniu SLD zaproponował 50-proc. podatek dla najbogatszych, to Janusz Palikot postanowił podbić stawkę. Chce, by państwo budowało fabryki. Nawet wie, czym powinny się zajmować.
Po pierwsze, przetwórstwem żywności, bo słyniemy z tego od Jagiellonów (ciekawe, czemu nie od Piastów, w końcu o obfitości żywności za Mieszka I wspomina już Ibrahim ibn Jakub). Po drugie, odnawialną energią i po trzecie, meblami. Do tego potrzebne są restrykcje dla kapitału, który chciałby uciekać z Polski. A w ogóle kapitalizm jest be, choć z drugiej strony to właśnie on miałby gwarantować, że fabryki zbudowane przez urzędników nie skończą jak te w PRL.
W odpowiedzi anegdota właśnie z PRL. Jeden z profesorów ekonomii pytał studentów: Co produkuje przedsiębiorstwo? Odpowiedzi, choć różne, były konwencjonalne: samochody, lodówki, wagony, ubrania. Ale prawdziwa odpowiedź sprowadzała się do jednego: Przedsiębiorstwo produkuje zysk. Tylko że Janusz Palikot, jako przedsiębiorca, choć teraz w innej branży, świetnie to rozumie. Wie, że jeśli państwo, czyli urzędnicy, których przy innych okazjach chętnie krytykuje, zacznie budować fabryki, to ich los nie będzie inny niż tych w PRL. Podobnie jak wie, że jeśli wprowadzi restrykcje mające zapobiec ucieczce kapitału z Polski, to ten kapitał, który tu ma fabryki, zacznie się zastanawiać, czy jednak nie wyjść, a ten, który rozważa wejście do Polski, pójdzie gdzie indziej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.