Prokuratura czeka na Kornelię

24 marca 2010

Prokuratura, a nie rozpoczynająca w środę prace speckomisja dyscyplinarna powołana przez Polski Związek Narciarski, miałaby większą szansę na rozwikłanie sprawy przyłapanej na dopingu Kornelii Marek.

Zawodniczka, jak i jej otoczenie utrzymują, że są niewinni. Komisji trudno będzie dojść prawdy, bo za jej ukrywanie przesłuchiwanym nic nie grozi. Co innego, gdyby sprawą zajęła się prokuratura, przed którą składanie fałszywych zeznań jest karane jak przestępstwo - argumentuje "Metro".

Sprawa Marek podlegałaby prokuraturze okręgowej w Katowicach - mówi rzeczniczka prokuratury krajowej Katarzyna Szeska.

Rzeczniczka katowickich śledczych Marta Zawada-Dybek zaznacza, że na chwilę obecną prokuratura ma związane ręce i bez zawiadomienia - może je złożyć także sama zawodniczka - nie ma możliwości zająć się tą sprawą z urzędu.

"Informacje, które ukazują się w mediach, nie dają ku temu podstaw. Nie zachodzi żadne uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa" - ocenia.

Zawada-Dybek zastrzega, że po ujawnieniu nowych okoliczności - np. jeśli komisja PZN ustaliłaby, że ktoś naraził Marek na niebezpieczeństwo utraty zdrowia albo ją oszukał - sytuacja może się zmienić.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.