- PiS liczy na 50–52 głosy w Senacie. W kampanii prezydenckiej chcemy szukać dodatkowych głosów w metropoliach - mówi w wywiadzie dla DGP Krzysztof Sobolewski, przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS.
Czy PiS nie przedobrzył z protestami wyborczymi? Sąd Najwyższy odrzuca wam jeden protest za drugim.
Nie sądzę, że przedobrzyliśmy. Złożyliśmy protesty, bo pojawiły się wątpliwości w przypadku sześciu okręgów senackich. Mieliśmy prawo do takiego działania i z niego skorzystaliśmy. Sąd Najwyższy nie podzielił naszych wątpliwości, przyjmujemy te rozstrzygnięcia z pokorą i jedziemy dalej.
Sytuacja potwierdza dwie tezy. Pierwsza – że zasady demokracji nie zostały jakoś zachwiane przez nasze protesty wyborcze. Ci, którzy krzyczeli, że wysadzamy demokrację w powietrze, dzień później też najwyraźniej podłożyli dynamit pod posady tejże demokracji, bo sami złożyli protesty. Druga teza – okazało się, że jednak SN nie jest pisowski, rozpatruje sprawy nie w sposób polityczny, a to podważa czarne wizje opozycji o tym, że reforma sądownictwa spowodowała, iż SN i Izba Nadzwyczajna będzie rozpatrywać protesty po myśli PiS.
Czy w takim razie nie wystawiliście Sądowi Najwyższemu prostej piłki do ścięcia? Te protesty sprawiały wrażenie napisanych na kolanie.
Do każdego działania PiS różne osoby dorabiają coraz ciekawsze teorie spiskowe, nie ma potrzeby komentować każdego ich pomysłu, ale kto wie, może właśnie taki był nasz przewrotny plan?