Komisja Europejska nazywa Chiny „rywalem” i przedstawia działania niezbędne do odzyskania równowagi w gospodarczych relacjach z Państwem Środka.
Reklama
Dziś w Paryżu dojdzie do spotkania chińskiego przywódcy Xi Jinpinga z Emmanuelem Macronem, Angelą Merkel i Jean-Claude’em Junckerem. Doproszenie przez francuskiego prezydenta do rozmów niemieckiej kanclerz i szefa Komisji Europejskiej ma być sygnałem dla Chin, że Europa stawia na spójną politykę wobec Pekinu i dostrzega jego strategię „dziel i rządź”.
Jak skuteczna to strategia, można było zaobserwować w sobotę w Rzymie, gdzie przewodniczący ChRL wziął udział w uroczystości podpisania memorandum nt. przystąpienia Włoch do chińskiej inicjatywy Pasa i Szlaku. To pierwszy kraj G7, który zdecydował się jawnie poprzeć chiński megaprojekt wzmacniania szlaków handlowych pomiędzy Chinami, Afryką i Europą. Dzięki memorandum na współpracę z Chinami liczą włoskie firmy energetyczne, przemysł i banki. Chińskie inwestycje mają też wzmocnić znaczenie portu we włoskim Trieście, który ma stać się ważnym punktem na szlaku handlowym z Chinami.
Marcin Przychodniak, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), wskazuje, że podpisane w Rzymie dokumenty mają znaczenie przede wszystkim symboliczne i polityczne, a nie gospodarcze: – Chiny podbijają w ten sposób zainteresowanie inicjatywą Pasa i Szlaku. A z samych deklaracji finansowych później często niewiele wynika albo wynika tylko to, co korzystne dla Chin – podkreśla w rozmowie z DGP.
Włosko-chińskie memorandum spotkało się z dużą krytyką w krajach unijnych. Komisja Europejska w opublikowanym 12 marca dokumencie „UE – Chiny –perspektywa strategiczna” podkreśla, że państwa Wspólnoty nie mają co liczyć na sukces w relacjach z Chinami, „jeżeli nie będą działać jednomyślnie”. W dokumencie KE po raz pierwszy w historii nazywa Chiny nie tylko partnerem, lecz także „rywalem systemowym, który promuje alternatywne modele sprawowania rządów”. Zalecenia Brukseli miały zostać przedyskutowane przez głowy państw na ubiegłotygodniowym szczycie UE. W rzeczywistości temat ledwo co dotknięto w piątkowe przedpołudnie. Na więcej liderom do późnych godzin nocnych debatujących nad brexitem nie starczyło sił ani czasu.
Państwo Środka w ostatniej dekadzie przestało być tanim wytwórcą dóbr zamawianych przez firmy z całego świata. Stało się „kluczowym podmiotem na arenie międzynarodowej i wiodącą potęgą technologiczną” – piszą eksperci Komisji. – Dzisiaj w swojej polityce europejskiej Pekin koncentruje się na tym, by nie doszło do żadnych zmian we współpracy z UE – mówi DGP analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Jakub Jakóbowski. Utrzymywanie status quo jest dla Chin korzystne, bo w wymianie handlowej panuje olbrzymia nierównowaga. Podczas gdy Chiny zalewają Europę swoimi produktami, ich rynek na europejskie towary pozostaje szczelnie zamknięty.
Dzisiejsze spotkanie w Paryżu ma być sygnałem dla chińskiego przywódcy, że UE chce zmian we wzajemnych relacjach. – Udział szefa Komisji może zasygnalizować Chińczykom, że zmiana nastawienia UE do ChRL jest faktem i dotyczy nie tylko Niemiec i Francji – uważa Marcin Przychodniak. Ekspert PISM zaznacza, że dotychczasowe koncyliacyjne podejście UE w niedostateczny sposób wpływało na Pekin, aby zmienił nieuczciwe praktyki, jak np. państwowe subsydiowanie chińskich firm, szpiegostwo przemysłowe czy kradzież własności intelektualnych.
Tuż przed dzisiejszymi rozmowami zaostrzenie kursu UE sygnalizował również Günther Oettinger. – Przywódcy UE powinni rozważyć możliwość weta, aby blokować przyszłe projekty infrastrukturalne finansowane przez Chiny lub wymóg, aby takie projekty najpierw uzyskały zgodę Komisji Europejskiej – powiedział w niedzielę unijny komisarz ds. budżetu.
Chiny nie pójdą na ustępstwa Brukseli, bo jest to niezgodne z ich wizją gospodarki – nowoczesnej i dominującej w najważniejszych przyszłościowych sektorach. – A to rodzi fundamentalny konflikt zarówno z Unią Europejską, jak i z USA – uważa Jakub Jakóbowski z OSW.
Marcin Przychodniak dodaje, że już w kwietniu dojdzie do kolejnej rundy rozmów pomiędzy USA a Chinami. – Likwidacja amerykańskich ceł i zakończenie sporu to dla Pekinu absolutny priorytet – twierdzi ekspert PISM. Również od wyników rozmów z Waszyngtonem zależeć będzie, na ile asertywnie Pekin będzie mógł reagować na ostrzejsze tony z Europy.
Zakończenie sporu z USA to dla Pekinu absolutny priorytet