Donald Tusk nie zdał egzaminu jako premier - uważa Małgorzata Wassermann. Zdaniem byłego szefa rządu taki wniosek to kapitulacja śledczych.
Reklama
– Donald Tusk nie panował nad tym, co się dzieje w państwie polskim – powiedziała przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann, podsumowując prace komisji śledczej do spraw Amber Gold i wczorajsze siedmiogodzinne przesłuchanie byłego premiera.
Jej zdaniem Tusk nie panował zarówno nad działaniami instytucji, nad którymi miał bezpośredni nadzór, jak i nad innymi instytucjami państwa. Wskazywała m.in., że minister infrastruktury w każdej chwili mógł cofnąć licencję dla linii lotniczych OLT, które powstały za pieniądze Amber Gold. – Prace komisji pokazały, że premier Tusk nie zdał egzaminu. Nie poradził sobie z rządzeniem krajem takim jak Polska – podkreślała Wassermann.
– Dziś ta teza jest kapitulacją komisji, bo pierwszą tezą było to, że ja jestem odpowiedzialny za tę sprawę. Lata pracy komisji i prokuratury pod specjalną kontrolą ministra Ziobry pokazują, że nie są w stanie nic zasugerować pod moim adresem. Zostaje tylko miękkie insynuowanie, że nie do końca panowałem nad państwem – replikował Tusk.

Reklama
Samo przesłuchanie Tuska przed komisją śledczą do spraw Amber Gold obfitowało w jego ostre spięcia z członkami komisji z PiS. Ci starali się wykazać Tuskowi, że państwo pod jego rządami w sprawie Amber Gold nie działało, a on sam ma na koncie wiele zaniechań.
– Nie sądzę, by część komisji chciała mi pomóc, ale nie odniosłem wrażenia, by członkowie komisji jakoś specjalnie na mnie polowali – mówił mimo to pod koniec przesłuchania Tusk. Dodał, że nie zauważył, by którekolwiek z pytań szło w kierunku postawienia go przed Trybunałem Stanu.
Były premier powtórzył wersję, jaką znamy od momentu, kiedy OLT i Amber Gold upadły, a ich pomysłodawca i właściciel Marcin P. trafił do aresztu. Że reakcja państwa nastąpiła, że służby działały, a główne zarzuty należy kierować w stronę prokuratury, która nie podjęła działań na czas mimo alertów ze strony Komisji Nadzoru Finansowego.
Donald Tusk bronił działań ówczesnych władz i porównywał Amber Gold do ostatniej głośnej afery finansowej. – Jeśli rolą premiera jest ostrzeganie, to stawiacie w złej sytuacji premiera Morawieckiego w związku z aferą GetBacku – powiedział Tusk. I dodał, że nie słyszał w tej sprawie żadnych ostrzeżeń. – Przeciwnie: banki pod waszym nadzorem namawiały do kupowania (obligacji GetBacku – red.). Chciałem pokazać, jak niebezpieczną ścieżką kroczycie. Na końcu jest problem dla waszego rządu, a nie byłego rządu PO – mówił Tusk.
Odnosząc się do tzw. listy ostrzeżeń KNF, były premier powiedział, że Polacy byli informowani o ryzyku. – To ostrzeżenie do niektórych nie dotarło, ale ostrzeżenie, które było wymogiem prawnym, zostało opublikowane – podkreślał.
Istotnym wątkiem przesłuchania była kwestia pracy syna premiera Michała Tuska dla OLT i konsekwencji tego faktu dla wyjaśnienia całej sprawy. Śledczy komisji ze strony PiS starali się wykazać, że blokowało to działanie służb. Tusk argumentował, że właśnie z powodu pracy jego syna dla OLT unikał sugestii dla służb czy prokuratury, jak miały działać w tej sprawie. – Jedynym właściwym wyjściem była radykalna neutralność – mówił były premier.
Donald Tusk to ostatnia osoba przesłuchana przez komisję ds. Amber Gold. Teraz powinna ona przygotować raport. – Jest pytanie, czy w raporcie pojawi się to, co PiS obiecał, czyli wskazanie, kto stał za Marcinem P. Jeśli raport PiS sprowadzi się do tezy o nieudolności prokuratury, służb czy w ogóle państwa PO, to będzie to porażka PiS. Ludzie nie czekają na wiedzę, którą od trzech lat „klepią” rządowe media – podkreśla politolog Antoni Dudek.