Decyzja o wpisaniu szefowej Fundacji Otwarty Dialog na czarną listę SIS i objęcie jej zakazem wjazdu do strefy Schengen była błędem. Tak jak przewidywaliśmy w DGP, motywowana – w dużej mierze politycznie – ofensywa przeciw Ludmyle Kozłowskiej wcześniej czy później napotkałaby na opór ze strony któregoś z państw UE, które podziela pogląd o kryzysie demokracji w Polsce.

Niezależnie od poważnych wątpliwości wokół finansów FOD, na podważenie decyzji polskich władz jako pierwsi zdecydowali się Niemcy. Berlin po raz kolejny udowodnił, że nie traktuje polskiego rządu poważnie.

Tak jak pisaliśmy wcześniej, polityka rządu wobec Kozłowskiej jest błędem. Bez publicznego przedstawienia wiarygodnych dowodów, bez postawienia zarzutów i bez prawa do obrony uderzono w małżeństwo, które jednoznacznie opowiedziało się po stronie opozycji. Przypomnijmy, że z oświadczenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wbrew tezom lansowanym przez część prawicowych mediów, nie da się wysnuć wniosków o agenturalnych powiązaniach ukraińskiej aktywistki. Jest za to mowa o wątpliwościach natury finansowej. Chociaż kontrola skarbowa w Fundacji jeszcze się nie zakończyła.