Zakaz wjazdu do Schengen: Czarne listy PiS mogą podważyć zaufanie do Polski

Unia Europejska
Unia EuropejskaShutterStock
21 sierpnia 2018

Sprawy Kozłowskiej i Szeremety skłaniają do pytań o to, w jakich celach korzystamy z regulacji Schengen

Dwa głośne przypadki nałożenia przez polskie państwo zakazu wjazdu do strefy Schengen są wzorcowymi przykładami mało profesjonalnego skorzystania z „opcji atomowej” w stosunku do obcokrajowców, którzy prezentują stanowisko nieprzyjazne wobec władz. Chodzi o obywateli Ukrainy Ludmyłę Kozłowską i Swiatosława Szeremetę. Niezależnie od tego, jak bardzo przeciwni rządom PiS są Kozłowska i jej mąż albo jak bardzo sprzeczne z polską polityką pamięci są działania Szeremety, Warszawa karząc ich, naraziła się na zarzut instrumentalnego wykorzystania Systemu Informacyjnego Schengen (SIS).

SIS należy do fundamentów strefy Schengen. To baza danych, do której wpisywane są osoby niepożądane w państwach strefy. Zgodnie z rozporządzeniem PE i Rady nr 1987/2006 wpisu dokonuje się, jeśli jest to uzasadnione „zagrożeniem dla porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego lub bezpieczeństwa narodowego”. Zwłaszcza wówczas, gdy na obywatelu państwa trzeciego ciąży wyrok wydany za granicą, „istnieją uzasadnione powody, by sądzić, że popełnił poważne przestępstwa” lub „że zamierza on takie przestępstwa popełnić na terytorium państwa członkowskiego”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.