Brak nowego rządu, problemy z opóźnieniami w budowie infrastruktury, oszustwa przemysłowe. Mimo kwitnącej gospodarki pada mit germańskiej odpowiedzialności.
Takiego scenariusza spodziewało się niewielu. Mimo że od wyborów parlamentarnych w Niemczech minęło już 10 tygodni, wciąż nie wiadomo, jakie partie będą tworzyć rząd, kto będzie kanclerzem i czy przypadkiem niebawem za Odrą nie dojdzie do kolejnych wyborów parlamentarnych. Sondażowe rozmowy koalicyjne pomiędzy chadekami, Zielonymi i liberałami skończyły się fiaskiem. To jedna strona medalu nieprzewidywalności. Drugą są rozmowy chadeków (CDU/CSU) z socjaldemokracją (SPD) o budowie kolejnego rządu w ramach tzw. wielkiej koalicji. A przecież szef SPD Martin Schulz wielokrotnie kwestionował sens koalicji z chadekami. Powtarzał te tezy również po zerwaniu rozmów koalicyjnych między CDU/CSU a liberałami i Zielonymi. Dziś – jakby nigdy nic – wraca do tematu.
I choć można na to spojrzeć jak na podbijanie stawki i próbę uzyskania jak największego wpływu na rząd, to jednak publiczne nieliczenie się ze słowem dotychczas w Berlinie nie było standardem.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.