Autopromocja

Parametryzacja dorobku naukowego nie musi być zła. Powinna jednak stanowić element szerszego systemu

szkoła, naukowiec, uczelnia, student
Nasz system oligarchiczno-kapitalistyczny, hybrydowo spowinowacony z wcześniejszym ładem feudalnym, po prostu nie przynosi efektów.ShutterStock
12 marca 2023

Odpowiedzialność za marnotrawstwo powinna w wielu przypadkach spaść nie na parametryzację, lecz na instytucje nieformalne, które de facto wyznaczają zachowania samych naukowców.

Dotkliwą patologią polskiej nauki jest marnotrawstwo środków publicznych na skutek przesunięcia celów z właściwej działalności naukowej na spełnianie kryteriów parametryzacji – tak rozumiem tezę stawianą przez Monikę Kosterę i Annę Musiałę w tekście „Jak zbudować fawelę” (DGP z 3–5 lutego 2023 r.). I trudno się z tym nie zgodzić. Mam jednak odmienny pogląd na temat przyczyn tego stanu rzeczy. Problemem polskiej nauki nie jest bowiem sama parametryzacja ani żadna inna formalna instytucja narzucona na nieformalne wzorce postępowania, preferencje i kulturę pracy polskich naukowców. Rozwiązaniem nie jest więc pozbycie się parametryzacji.

Punktowa ocena czasopism, wydawnictw i dorobku naukowego powinna stanowić element szerszego systemu – służyć jako źródło informacji dla podmiotów podejmujących decyzje, tj. samych naukowców, studentów, pracodawców i otoczenia nauki (w tym biznesu), oraz jako dodatkowa zachęta do pracy.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.