– Sędziowie SN powoływani od 2018 r. wydają na co dzień dziesiątki orzeczeń. I nagle, raz na jakiś czas, pojawia się głos – z reguły ze strony polityków – że jakieś orzeczenie nie istnieje. Trudno mi się zgodzić z takim stwierdzeniem – mówi DGP dr hab. Marcin Wiącek, prof. UW, rzecznik praw obywatelskich.
Marek Mikołajczyk, Dziennik Gazeta Prawna: Od poniedziałku zaczyna obowiązywać czasowa kontrola na granicy z Niemcami i Litwą. Decyzję w tej sprawie podjął premier Donald Tusk. Widzi pan dla niej uzasadnienie?
Dr hab. Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich: To decyzja polityczna, nie mogę jej oceniać. Powiem tyle: ma ona oparcie w przepisach prawa europejskiego. Kodeks graniczny Schengen dopuszcza wydanie tego typu decyzji.
Czy RPO wie, co się dzieje na zachodniej granicy? Mam wrażenie, że ciągle opieramy się w sferze domysłów i przypuszczeń.
Poleciłem moim współpracownikom, aby sprawdzić, jak wygląda sytuacja. Planujemy wizytę na terenach przygranicznych, przekazaliśmy również pismo do ministra spraw wewnętrznych Tomasza Siemoniaka z prośbą o przedstawienie szczegółowego stanowiska w tym zakresie. Przede wszystkim proszę o wskazanie, ilu migrantów i na jakiej podstawie przekazuje się do Polski i co się z nimi później dzieje.
Obowiązuje kilka procedur. Czym innym jest odmowa wjazdu, a czym innym readmisja i rozporządzenie Dublin III. Zgodnie z zasadami unijnego prawa azylowego, uchodźca, który poszukuje ochrony w Unii Europejskiej, może być przekazany do pierwszego państwa członkowskiego, do którego się dostał. Z punktu widzenia rzecznika praw obywatelskich fundamentalną kwestią jest to, czy człowiekowi przekazanemu do Polski zapewniono warunki respektujące jego wolności i prawa. Każda władza powinna dbać o to, żeby godność człowieka była szanowana i nie dochodziło do zagrożeń życia i zdrowia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.