– Oczekiwałbym od rządu przedstawienia szczegółowych statystyk. Do tej pory nikt nie przedstawił wystarczających argumentów, które uzasadniałyby przywrócenie kontroli na granicy z Niemcami i Litwą – mówi DGP dr hab. Witold Klaus, kierownik Centrum Badań nad Prawem Migracyjnym w PAN.
We wtorek premier Donald Tusk zapowiedział przywrócenie czasowej kontroli na granicy z Niemcami i Litwą. Jak pan ocenia tę decyzję?
Na wielu poziomach jest ona niespójna i trudna do zrozumienia. Przede wszystkim szef rządu wciąż nie wskazał merytorycznych podstaw, dlaczego zdecydował się na tak drastyczny ruch. Na konferencjach prasowych padały same ogólniki, nikt nie wskazał konkretnych przyczyn. Po drugie, decyzja ta jest sprzeczna z dotychczasową linią polskiego rządu. Pamiętamy ostrą krytykę Donalda Tuska w kontekście przywracania kontroli granicznych przez niemiecki rząd w 2023 r. Premier otwarcie krytykował Olafa Scholza. Dziś podejmuje decyzję tożsamą.
Premier wskazywał, że „brak kontroli po polskiej stronie powoduje trudności w ustaleniu (przez polskie służby – red.), czy na pewno osoby, które miały być zawracane czy odsyłane do Polski, powinny być odesłane”. Zapytam wprost: co dziś się dzieje na granicy polsko-niemieckiej?
Problem w tym, że tego nie wiemy, ale nie wygląda na to, by jakaś zmiana tam nastąpiła. Rząd oszczędnie gospodaruje informacjami w tym zakresie i raczej nie podaje żadnych szczegółowych danych. Mamy za to dużo szumu wokół granicy. Jest to szum medialny, często populistyczny, rozsiewany przez część prawicowych mediów i polityków.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.