Tradycyjnie najwyższe wynagrodzenia otrzymują pracownicy zatrudnieni w rafineriach i koksowniach, w kopalniach oraz w przemyśle tytoniowym i energetyce. Ich średnie zarobki w pierwszych siedmiu miesiącach wyniosły od 5,3 tys. zł do ponad 7,5 tys. zł.
– W tych branżach o wysokości zarobków decydują nie tylko wyniki ekonomiczne przedsiębiorstw, lecz także silne związki zawodowe, które wymuszają wzrost płac – ocenia Karolina Sędzimir, ekonomistka banku PKO BP.
Najniższy poziom wynagrodzeń jest od lat w przemysłach: odzieżowym, tekstylnym i skórzanym. Przeciętne płace brutto pracowników tam zatrudnionych wynosiły od stycznia do lipca od niespełna 2 tys. zł do 2,5 tys. zł. To też nie jest przypadkowe. Branże te zmagają się między innymi z morderczą konkurencją tanich towarów z Chin i innych krajów azjatyckich. Ich kondycja jest w związku z tym często słaba, co przekłada się na niski poziom zarobków. Wciąż daleko im nawet do średniej krajowej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.