Autopromocja

Fałszywi inspektorzy prac wyłudzają pieniądze od firm

Praca, rynek pracy, człowiek, kontrola
Inspekcja nie prowadzi odpłatnych szkoleń dla zatrudniających.ShutterStock
29 lipca 2015

Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) ostrzega pracodawców przed oszustami. Otrzymała ona sygnały od firm, do których zgłaszają się fałszywi inspektorzy pracy przedstawiający odpłatne oferty szkoleniowe w zakresie bhp.

– Wszelkie próby wyłudzenia pieniędzy w zamian za usługi, czynności, zaświadczenia czy nawet wydawnictwa PIP są oszustwem i należy je zgłaszać do organów ścigania. Można skontaktować się także z okręgowym inspektoratem pracy – tłumaczy Danuta Rutkowska, rzecznik głównego inspektora pracy.

Podkreśla, że inspekcja nie prowadzi odpłatnych szkoleń dla zatrudniających i nie wydaje za opłatą certyfikatów ukończenia kursów lub szkoleń.

Nie wszyscy przedsiębiorcy zdają sobie jednak z tego sprawę (chodzi zwłaszcza o tych prowadzących małe firmy). Oszuści wykorzystują nie tylko ich niewiedzę, lecz także nie do końca precyzyjne przepisy. Na przykład art. 304 par. 3 k.p. wymaga zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy osobom zatrudnionym na innej podstawie niż umowa o pracę (np. zleceniobiorcom). Jednak żaden przepis jednoznacznie nie przesądza, w jaki sposób obowiązek ten ma być spełniony. Według departamentu prawnego Głównego Inspektoratu Pracy jeżeli rodzaj wykonywanych obowiązków i stopień zagrożeń związanych z warunkami pracy jest tak znaczny, że wskazane jest, aby do wykonywania tych zadań były dopuszczane wyłącznie osoby o odpowiednim stanie zdrowia i przeszkolone w zakresie bhp, to zatrudniający może wymagać od np. zleceniobiorcy, aby poddał się badaniu lekarskiemu lub szkoleniu w zakresie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy (GNP/426/4560–364/07/PE).

Tego typu niejasności oszuści mogą wykorzystywać na swoją korzyść i oferować mikroprzedsiębiorcom rzekomo obowiązkowe szkolenia. To zresztą niejedyny sposób na wyłudzanie od nich pieniędzy. Rok temu PIP ostrzegała przed oszustami, którzy wysyłali do pracodawców faksy informujące o rzekomym ukaraniu przez inspekcję grzywną za zatrudnianie podwładnych bez umów o pracę. Dołączali do nich wypełnione blankiety przelewu z wydrukowanym numerem rachunku bankowego. Pismo było sporządzone na papierze z logo podobnym do tego wykorzystywanego oficjalnie przez PIP. Z kolei kilka miesięcy wcześniej inspekcja informowała, że otrzymywała sygnały od osób prowadzących działalność gospodarczą o kierowaniu do nich wezwań do zapłaty 185 zł „celem uzyskania certyfikatu Polskiej Inspekcji Pracy”, który należało rzekomo okazywać przy kontroli warunków pracy i zatrudnienia. Ci oszuści także wykorzystywali znak graficzny podobny do logotypu PIP (pisma były też podpisane przez fikcyjnego inspektora). W obu przypadkach wykorzystywano brak wiedzy przedsiębiorców (np. o tym, że PIP nie nakłada kar korespondencyjnie).

– Oszuści liczą po prostu na to, że chociaż jeden na dziesięciu pracodawców przestraszy się i bez sprawdzania rzetelności samego pisma lub oferty szkoleń zapłaci fałszywy mandat lub sfinansuje kurs. A część firm się na to decyduje, bo sądzi, że uniknie w ten sposób gorszych konsekwencji – podsumowuje Małgorzata Lorenc z firmy Lorenc – Doradztwo Kadrowe. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.