Cieszę się, gdy obroty rosną dzięki naszym działaniom – a nie cieszę się, gdy rosną z powodu koronawirusa - mówi François Nuytsprezes Allegro.
W czasie epidemii e-commerce świetnie się rozwija.
Nie powiedziałbym, że świetnie, bo obecnie nic nie idzie świetnie. Wszyscy jesteśmy w izolacji. My w tych warunkach staramy się nadal efektywnie prowadzić platformę, którą co miesiąc odwiedza 18 mln Polaków i na której sprzedaje ponad 100 tys. firm. Część z nich – zależnie od kategorii towarów – ucierpiała z powodu epidemii, inne mają więcej zamówień, niż są w stanie płynnie obsłużyć.
Podsumowując wszystkie kategorie, chyba nie możecie narzekać?
Koronawirus zakłócił zwykłe sezonowe trendy sprzedaży. Na początku epidemii niektóre kategorie – żywność, artykuły pierwszej potrzeby, drobna elektronika czy wyposażenie domowe, rzeczy potrzebne do gotowania – błyskawicznie wzrosły. Obecnie sytuacja się unormowała. To prawda, że obecna sprzedaż jest na dość wysokim poziomie, ale proszę także pamiętać, że wielu sprzedawców z Allegro działa także offline, prowadząc sklepy, które są teraz albo zamknięte, albo mają niewielu klientów. Do tego dochodzą firmy handlujące towarami, które w obliczu zagrożenia koronawirusem są kupowane mniej chętnie.
W jakich kategoriach sprzedawcy mają teraz posuchę?
W kłopotach są sklepy modowe, sprzedawcy opon, części i akcesoriów motoryzacyjnych. Nie idą towary związane z podróżami czy sportami uprawianymi poza domem – ale już artykuły do ćwiczeń domowych mają wzięcie. Podobnie produkty z kategorii „zrób to sam” czy akcesoria ogrodowe. Zmuszeni do pozostania w domach zabraliśmy się za urządzanie ogrodów, tarasów i balkonów. W ramach każdej kategorii wiele zależy jeszcze od indywidualnej oferty danego sklepu.
Od połowy marca obowiązują ograniczenia w poruszaniu się. Jak bardzo wzrosła liczba transakcji i obroty Allegro w porównaniu z ubiegłym rokiem?
Z zasady nie podajemy takich informacji, ale żeby nakreślić skalę zjawiska, mogę powiedzieć, że zanotowaliśmy skok o 20 proc. ponad zwykły wzrost, jakiego spodziewaliśmy się w marcu.
Podobnie będzie w kwietniu?
Myślę, że tempo wzrostu pozostanie wysokie.
Kolejne 20 proc. ponad prognozy sprzed epidemii?
Może nawet więcej. Internet to dziś najbezpieczniejsze miejsce zakupów, tym bardziej że wszystkie firmy kurierskie wprowadziły dostawy bezkontaktowe.
Towarów nie zabraknie?
Łańcuch dostaw jest napięty, ale wciąż działa sprawnie. Na początku epidemii część zakupów była podyktowana obawami konsumentów, że wszystkiego zabraknie. Na bieżąco monitorujemy jakość sprzedaży firm na Allegro, w tym czas dostaw, ale też liczbę reklamacji czy dyskusji między klientami a sprzedawcami. Nie ma niepokojących sygnałów.
Terminy dostaw się wydłużyły?
W niektórych kategoriach nieznacznie, ale nadal miliony produktów trafiają do klientów tak szybko jak przed pandemią. Bardziej wynika to jednak ze sposobu pracy sprzedawców, ich problemów logistycznych. Niektóre sklepy mają magazyny daleko od miejsca prowadzenia działalności, kogoś tam trzeba wysłać, ktoś musi pakować itd. – a niektórzy musieli chwilowo zrezygnować z pracy, żeby opiekować się dziećmi. Poza tym wszyscy pracują w warunkach zwiększonych wymagań dotyczących higieny i bezpieczeństwa. Średnio czas dostawy wynosi dziś 2–3 dni robocze. Oczywiście są różnice in plus i in minus – Allegro nie jest gigantycznym sklepem z jednym centrum logistycznym, tylko platformą skupiającą 100 tys. sprzedawców, z których każdy ma swoje zaplecze.
Jak dostosowaliście swój sposób działania do nowej sytuacji?
Priorytetem jest bezpieczeństwo: zarówno naszych pracowników, jak i partnerów biznesowych oraz ich rodzin. Jako firmie technologicznej było nam łatwiej niż innym zaadaptować się do masowej pracy z domu, ale i tak była to dla nas ogromna zmiana, bo dotyczy 90 proc. pracowników. Żeby pomóc konsumentom w robieniu bezpiecznych zakupów, wprowadziliśmy w połowie marca dla wszystkich dostawę Allegro Smart! bez żadnych opłat – skorzystało z niej ponad milion osób. Dla porównania, po pierwszym tygodniu od wprowadzenia programu w ub.r. mieliśmy 100 tys. subskrypcji. Czujemy się odpowiedzialni i, by wspierać Polaków, akcję zaplanowaną na miesiąc przedłużyliśmy do 18 maja.
Ile was kosztuje finansowanie dostaw, za które nie płacą ani sklepy, ani ich klienci?
Nie mogę zdradzić szczegółów rozliczeń z kurierami, ale klienci zaoszczędzili na kosztach dostawy ponad 86 mln zł.
Wprawdzie wzrost całej branży e-commerce przyspieszył, ale część firm i tak potrzebuje pomocy, by przetrwać epidemię.
Wielu sprzedawców na Allegro to małe firmy, którym na dodatek padła działalność w realu. Staramy się im pomóc. Uruchomiliśmy pakiet wsparcia wart 16 mln zł: zarówno dla dotychczasowych sprzedawców, jak i firm dotkniętych ograniczeniami w sprzedaży stacjonarnej, które chcą rozpocząć działalność online. Nowe sklepy mogą sprzedawać przez trzy miesiące bez prowizji. Małym i średnim sprzedawcom, którzy już korzystają z naszej platformy – dotyczy to 54 tys. firm – wydłużyliśmy termin zapłaty prowizji z 14 do 60 dni. Prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą dajemy łatwy dostęp do pożyczek online. Wstrzymaliśmy też ogłoszone wcześniej podwyżki opłat, dzięki czemu sprzedawcy oszczędzą 8,5 mln zł.
Robimy to, bo na dłuższą metę ani ubożenie klientów, ani kłopoty sprzedawców nie są dobre dla biznesu. Naszym celem nie jest maksymalizacja zysku przez kilka tygodni, lecz utrzymanie i rozwój platformy zakupowej satysfakcjonującej konsumentów i sprzedawców.
Wszystkie sklepy z Allegro przetrwają epidemię?
Mam nadzieję, że tak. Będziemy obserwować skutki naszego pakietu wsparcia i w razie potrzeby modyfikować jego działanie. Widzimy już pierwsze pozytywne efekty – co tydzień sprzedaż na Allegro rozpoczyna dwa razy więcej nowych firm niż zazwyczaj. Chcemy też wesprzeć te najmniejsze lokalne sklepiki, dlatego uruchomiliśmy kilka dni temu Lokalny Ryneczek w serwisie Allegro Lokalnie, gdzie do końca maja można sprzedawać bez żadnych opłat.
Skoro macie teraz więcej pracy, zatrudnicie więcej osób?
Mamy na ten rok bardzo duże plany rekrutacyjne. Jest nas w Allegro ponad 2 tys. i planujemy zatrudnić kolejne 500 osób. Mimo epidemii rekrutacja trwa – z tą różnicą, że spotkania z kandydatami odbywają się teraz online. I właśnie z sukcesem zakończyliśmy kwietniowy, całkowicie zdalny proces zatrudnienia kilkudziesięciu nowych osób.
W lutym ogłosiliście, że w tym roku zainwestujecie w rozwój 1 mld zł. To aktualne?
Nasza strategia jest długofalowa i pozostaje w mocy. Znacząca część tej kwoty to inwestycja w dostawy w ramach Allegro Smart!, ale także w pozyskiwanie ruchu do serwisu, rozwój narzędzi sprzedażowych i nowych usług dla kupujących. W czasie pandemii zmieniają się środki i sposób działania, ale nie cele ani skala inwestycji.
Jaki będzie bilans epidemii dla Allegro? Spodziewacie się w tym roku większego czy mniejszego zysku, niż gdyby COVID-19 nie było?
Mamy dostatecznie dużo szczęścia, że epidemia nie niszczy naszej firmy – dzięki temu, że działamy online. Ale nie jesteśmy samotną wyspą, operujemy w ramach większego ekosystemu gospodarczego i wszystko, co go zubaża, co mu szkodzi – uderza również w nas.
Obruszył się pan, gdy mówiłam o wzroście polskiego rynku e-commerce w czasie epidemii.
Bo nie mam z tego żadnej satysfakcji. E-commerce rósłby i bez wirusa, może w trochę wolniejszym tempie, ale za to bez zagrożenia chorobą i trudności ekonomicznych, jakim musi teraz sprostać cała gospodarka. Cieszę się, gdy obroty rosną dzięki naszym działaniom, usprawnieniu platformy sprzedażowej, lepszej ofercie – a nie cieszę się, gdy rosną z powodu koronawirusa.