Choć obowiązujące od początku roku przepisy o zamówieniach publicznych tworzono, gdy o COVID-19 nikt jeszcze nie słyszał, to część z nich wprowadziła ułatwienia, które mogą być wykorzystane podczas pandemii. Dotyczy to również odwołań wnoszonych do Krajowej Izby Odwoławczej. Od lat coraz więcej z nich przesyła się przez internet. Wcześniej wiązało się to z koniecznością posiadania podpisu kwalifikowanego. Nowa ustawa – Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z 2019 r. poz. 2019 ze zm.) dopuściła również wykorzystanie podpisu zaufanego. Jest on popularniejszy niż kwalifikowany, choćby dlatego, że może go mieć za darmo każdy, kto założył profil zaufany na portalu ePUAP.
Nic więc dziwnego, że wielu wykonawców chciało skorzystać z nowego udogodnienia. Tyle że gdy już przeszli całą procedurę, dołączyli wszystkie wymagane dokumenty i próbowali je podpisać, to okazywało się, że formularz akceptuje wyłącznie podpis kwalifikowany. A więc ten, który był dopuszczalny od lat. Możliwości złożenia podpisu zaufanego formularz nie przewidział.
– Rozszerzenie katalogu podpisów elektronicznych właściwych do wnoszenia odwołania drogą elektroniczną było pozytywną zmianą. Szkoda jednak, że tylko w teorii. Pomimo że przepis uchwalono we wrześniu 2019 r., to jeszcze do niedawna formularz odwołań na e-PUAP nadal miał zaprogramowaną weryfikację wyłącznie podpisu kwalifikowanego. Przy próbie użycia podpisu zaufanego możliwość przesłania odwołania była zablokowana – mówi Marcin Kalmus, ekspert z E-ZAM.PL.
– Problem ten dotknął mnie osobiście, dlatego zgłosiłem go do Centralnego Ośrodka Informatyki nadzorującego e-PUAP, czekając na jego jak najszybsze rozwiązanie – dodaje.
Problem rozwiązany
DGP w ubiegłym tygodniu poprosił o skomentowanie braku funkcjonalności Urząd Zamówień Publicznych.
– Problem jest nam znany. W styczniu została zgłoszona prośba do administratora ePUAP Centralnego Ośrodka Informatyki o rozszerzenie możliwości składania odwołań i przystąpień do postępowania odwoławczego przez ePUAP, również z możliwością opatrzenia ich podpisem zaufanym – odpowiedział nam w piątek Michał Trybusz, rzecznik prasowy UZP. Wczoraj otrzymaliśmy dodatkową informację.
„Jest mi niezmiernie miło przekazać najświeższą, bardzo dobrą informację, że przy współpracy z COI formularz „Odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej” został zmodyfikowany pod kątem możliwości podpisywania profilem zaufanym” – napisał rzecznik.
Jak wynika z informacji, wykonawcy i ich pełnomocnicy mogą już podpisywać odwołania (czy też przystąpienia) podpisem zaufanym. To dobra wiadomość dla tych, którzy będą to robić w najbliższej przyszłości. Nie zmienia to natomiast sytuacji tych, którzy próbowali wnieść odwołanie wcześniej. Zwłaszcza gdy robili to na ostatnią chwilę.
Niektórzy próbowali przesyłać je z użyciem podpisu zaufanego poprzez inną skrzynkę na ePUAP. Jednocześnie informowali o swych problemach e-mailem. Czy takie odwołania zostaną uznane za prawidłowo wniesione? Na razie nie wiadomo.
– Odwołanie lub przystąpienie wniesione do KIO na inną niż wskazana w przepisach skrzynkę podawczą nie spełni wymagań proceduralnych dla tego rodzaju pism wynikających z postanowień rozporządzenia prezesa Rady Ministrów w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez Krajową Izbę Odwoławczą, co może skutkować uznaniem, że nie zostały one wniesione – zauważa Adam Wiktorowski, prawnik i ekspert ds. zamówień publicznych.
Wspomniane przez niego rozporządzenie (Dz.U. z 2020 r. poz. 2453) w paragrafie 4 stanowi, że odwołania i przystąpienia przekazuje się na elektroniczną skrzynkę podawczą UZP.
Krótkie terminy
– W praktyce przepis art. 508 ust. 1 ustawy p.z.p., który dopuszcza możliwość wnoszenia odwołań w postaci elektronicznej opatrzonych podpisem zaufanym, przez pewien czas był martwy. Jeśli wykonawca dysponował jedynie podpisem zaufanym, to miał ograniczoną możliwość korzystania ze środków ochrony prawnej – zauważa Adam Wiktorowski.
UZP nie zgadza się z tym zarzutem.
– Należy pamiętać, że nawet pomimo chwilowych problemów ze składaniem odwołań podpisanych profilem zaufanym, cały czas istniała możliwość ich złożenia w wersji papierowej oraz podpisanych przy pomocy podpisu kwalifikowanego. Pluralizm dostępnych rozwiązań służy więc zarówno szerokiej dostępności możliwości odwoławczych, jak i zapewnia różne warianty na wypadek ewentualnych problemów z jednym z narzędzi – argumentuje Michał Trybusz.
Poszerzenie możliwości wnoszenia odwołań drogą elektroniczną jest cenne nie tylko z powodu pandemii i ograniczenia niepotrzebnych wizyt w placówkach pocztowych, ale także ze względu na terminy. W postępowaniu odwoławczym są one wyjątkowo krótkie, bo wynoszą od 5 do 15 dni. Decyduje przy tym data wpłynięcia pisma do KIO, a nie data stempla pocztowego. To dlatego tak często wykonawcy i pełnomocnicy korzystają z formy elektronicznej. W 2020 r. przez internet wniesiono aż 63 proc. wszystkich odwołań, rok wcześniej 46 proc. ©℗
Coraz mniej odwołań na piśmie