Od 28 stycznia obowiązują nowe zasady dotyczące pełnomocnictw w spółdzielniach mieszkaniowych. Co budzi dziś największe wątpliwości praktyków?
Dr Piotr Pałka, prof. SANS, radca prawny i wspólnik DERC PAŁKA Kancelaria Radców Prawnych
ikona lupy />
Dr Piotr Pałka, prof. SANS, radca prawny i wspólnik DERC PAŁKA Kancelaria Radców Prawnych / Materiały prasowe / fot. Materiały prasowe

Ta nowela zawiera wiele błędów legislacyjnych. Jest źle napisana i działa na niekorzyść członków spółdzielni. Zgodnie ze zmienionymi przepisami pełnomocnikiem może być wyłącznie: osoba bliska (przy czym wyłączono osoby pozostające faktycznie we wspólnym pożyciu), adwokat lub radca prawny, ewentualnie inny członek tej samej spółdzielni.

Jak uzasadniano wprowadzenie takiego rozwiązania?

Na etapie legislacyjnym potrzebą przeciwdziałania nadużyciom i hurtowemu zbieraniu pełnomocnictw. Projektodawcy nie wsłuchali się jednak w głos ekspertów i uchwalono ustawę z błędami.

Czy statut może dziś modyfikować te zasady, np. rozszerzyć katalog pełnomocników albo wyłączyć instytucję pełnomocnictwa?

Nie. Nowelizacja wyłączyła możliwość samodzielnego kształtowania tej kwestii w statucie. W spółdzielniach mieszkaniowych nie stosuje się ogólnej reguły z art. 36 par. 3 prawa spółdzielczego. W efekcie nie jest dziś dopuszczalne ani rozszerzenie katalogu pełnomocników, ani całkowite wyłączenie tej instytucji w statucie. To istotne ograniczenie autonomii członków spółdzielni mieszkaniowych, zwłaszcza że w innych branżach spółdzielczych taka swoboda nadal jest.

Wśród nowych ograniczeń szczególnie dużo emocji budzi wyłączenie z kręgu osób bliskich partnerów życiowych. Jak ocenia pan to rozwiązanie?

W noweli ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (dalej: u.s.m.) definicja osoby bliskiej obejmuje również osoby pozostające faktycznie we wspólnym pożyciu, a więc relacje oparte na więzi emocjonalnej, fizycznej i gospodarczej. Jednak na potrzeby pełnomocnictw wprowadzono wyłączenie. Wskutek tego osoby w związkach partnerskich i konkubinacie nie mogą być swoimi pełnomocnikami na walnym zgromadzeniu.

Czy członek spółdzielni, który nie może ustanowić pełnomocnika z wąskiego ustawowego katalogu, traci całkowicie możliwość wsparcia podczas walnego zgromadzenia?

Nie. Nadal obowiązuje zasada wynikająca z art. 36 par. 7 prawa spółdzielczego, stosowanego na podstawie art. 1 ust. 7 u.s.m. Taki członek spółdzielni może korzystać na własny koszt z pomocy prawnej lub eksperta. Osoba taka może być obecna na walnym zgromadzeniu i udzielać bieżącego doradztwa, jednak nie ma prawa zabierania głosu.

Nowelizacja wprowadziła też obowiązek dołączenia do pełnomocnictwa oświadczenia osoby bliskiej pod rygorem odpowiedzialności karnej. Jakie problemy rodzi ta konstrukcja?

Brak dołączonego oświadczenia powoduje nieważność pełnomocnictwa. Dokument ten musi zawierać klauzulę o świadomości odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywych informacji. Jest to więc element warunkujący skuteczność umocowania. Nowela nie precyzuje jednak technicznego znaczenia sformułowania „dołącza się oświadczenie”. Nie wiadomo, czy dokumenty mają być trwale połączone, czy wystarczy ich łączne doręczenie. W praktyce organizacyjnej może to mieć znaczenie dowodowe, zwłaszcza przy archiwizacji dokumentów i ewentualnych sporach sądowych.

Jak w praktyce ma być weryfikowana relacja między pełnomocnikiem a członkiem spółdzielni?

Ustawodawca tego też nie sprecyzował. Wystarczy więc ogólne potwierdzenie statusu osoby bliskiej przez pełnomocnika i zawarcie w takim oświadczeniu informacji, że jest się świadomym odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń. Przepisy nie wymagają wskazania nawet konkretnej podstawy pokrewieństwa czy powinowactwa. To ogranicza przejrzystość i utrudnia ewentualną weryfikację.

Jaka kara grozi za złożenie fałszywego oświadczenia? Czy ma ona realne znaczenie?

Złożenie fałszywego oświadczenia jest zagrożone jedynie karą grzywny, a orzekanie następuje w trybie przepisów kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. A zatem, gdyby ktoś złożył nieprawdziwe oświadczenie, nie będzie to nawet przestępstwo.

Czy obowiązek dołączania oświadczeń o statusie osoby bliskiej do dokumentacji walnego zgromadzenia może rodzić problemy ochrony danych, zwłaszcza jeśli miałyby być one dołączane do protokołu?

Nowela nie określa, jak długo takie oświadczenia miałyby być przechowywane w spółdzielni mieszkaniowej. Biorąc pod uwagę, że zgodnie z art. 83 ust. 11 zd. 4 u.s.m. lista pełnomocnictw jest odczytywana po rozpoczęciu walnego zgromadzenia, nie jest jasne, czy takie oświadczenie również miałoby być przedstawiane wszystkim zgromadzonym.

Przepisy u.s.m. nie wskazują też wprost, czy wspomniany dokument miałby być dołączany do protokołu walnego zgromadzenia i czy dane wrażliwe członków byłyby w takim przypadku dostatecznie chronione – szczególnie w sytuacji, gdy zgodnie z art. 83 ust. 11 zd. 3 u.s.m. pełnomocnictwo powinno być dołączone do protokołu walnego zgromadzenia.

Natomiast skoro ustawa stanowi, że pełnomocnictwo udzielone osobie bliskiej bez wspomnianego oświadczenia jest nieważne, należy przyjąć, że taki dokument również powinien być dołączony do pełnomocnictw. Te z kolei będą stanowić załącznik do protokołu walnego zgromadzenia.

A czy oświadczenie może zostać doręczone spółdzielni przez pełnomocnika bez udziału członka?

Tak. Przepisy przewidują, że obowiązek doręczenia pełnomocnictwa (a w przypadku osoby bliskiej także oświadczenia) spoczywa na członku lub pełnomocniku. Może on więc złożyć dokumenty bez osobistego udziału członka. Przy czym u.s.m. nie przewiduje mechanizmu informacyjnego, który gwarantowałby temu ostatniemu wgląd w treść złożonego oświadczenia i jego weryfikację.

Znowelizowane przepisy wskazują też na trzydniowy termin doręczenia pełnomocnictwa. Jak należy go liczyć?

W związku z tym, że u.s.m. posługuje się pojęciem doręczenia, a nie wysłania dokumentów, decydujący jest moment, w którym dotrą one do spółdzielni. Termin jest liczony w dniach kalendarzowych, a trzeci dzień jest ostatnim, w którym powinno nastąpić doręczenie.

A jeśli termin ten nie zostanie dochowany?

Skutki tego nie zostały wprost określone w przepisach, należy jednak przyjąć, że pełnomocnik nie będzie mógł wówczas wziąć udziału w walnym zgromadzeniu.

Najwięcej kontrowersji budzi regulacja, zgodnie z którą pełnomocnik nie może brać udziału w głosowaniu nad wyborem i odwołaniem członków organów. Duże znaczenie ma tu użycie spójnika „i”. Dlaczego?

Literalne brzmienie przepisu odnosi się do głosowania, którego przedmiotem jest jednocześnie wybór i odwołanie. Gdyby je przyjąć, to w sytuacji gdy walne zgromadzenie głosowałoby wyłącznie nad wyborem albo wyłącznie nad odwołaniem, można by argumentować, że zakaz nie znajduje zastosowania. Inaczej będzie w sytuacji zastosowania wykładni celowościowej. Wtedy można by twierdzić, że intencja projektodawcy była szeroka. Przy czym już nawet z zasad techniki prawodawczej wynika, że ta intencja powinna wynikać z ustawy. Z orzecznictwa wynika, że błędów ustawodawcy nie można zawsze naprawiać twierdzeniem, iż chciał on coś osiągnąć, uchwalając przepisy, ale mu to nie wyszło.

A zatem gdyby chciał objąć zakazem każdy przypadek wyboru lub odwołania, użyłby alternatywy „lub”. W konsekwencji powstał spór interpretacyjny, który może mieć bezpośrednie znaczenie dla ważności uchwał.

Jeżeli przepis można interpretować na dwa sposoby, to część spółdzielni może przyjąć wykładnię literalną, a część kierować się wykładnią celowościową.

Aby temu zapobiec i naprawić błąd, konieczna jest pilna nowelizacja u.s.m. Nie może bowiem być tak, że ustawo dawca naraża członków spółdzielni mieszkaniowych na niepotrzebne i kosztowne spory sądowe.

Czy w tym kontekście znaczenie ma zasada pierwszeństwa wykładni językowej?

Zdecydowanie tak. Orzecznictwo Sądu Najwyższego wskazuje, że odstępstwo od jednoznacznego brzmienia przepisu może być uzasadnione jedynie wyjątkowo. W omawianym przypadku mamy raczej do czynienia z nieprecyzyjną legislacją. A w związku z tym, że w Polsce nie ma systemu precedensowego, nie można pozostawiać tej kwestii innym regułom wykładni, o których ewentualnie za kilka lat orzekną sądy.

Czy sąd, rozpoznając sprawę o uchylenie uchwały, może poprzez wykładnię celowościową „naprawić” niedoskonałość przepisu?

Tylko sądy są uprawnione do dokonywania wiążącej wykładni, więc tak się może stać. Nie będzie to jednak naprawienie regulacji, gdyż sąd będzie już wtedy orzekać w konkretnej sprawie. Zgodnie z obecną konstrukcją przepisu, mogą się znaleźć spółdzielnie, które przyjmą jedną albo drugą interpretację. A każda z nich rodzi ryzyko dla członków spółdzielni mieszkaniowych.

Skoro możliwe są różne interpretacje przepisów, czy zwiększa to ryzyko zaskarżania uchwał walnych zgromadzeń, zwłaszcza tych dotyczących wyboru organów?

Zdecydowanie tak. Co więcej, sama ustawa jest w mojej ocenie w wielu miejscach niekonstytucyjna i wyklucza np. osoby starsze czy chore. A wystarczyło jednolicie ograniczyć możliwość działania w charakterze pełnomocnika wyłącznie członkom tej samej spółdzielni, na co zwracałem uwagę w trakcie procesu legislacyjnego.

Jakie będą konsekwencje?

Obecnie pełnomocnik może brać udział w głosowaniu dotyczącym likwidacji spółdzielni czy zbycia jej majątku, ale już nie w wyborach do organów, przy założeniu wykładni celowościowej. Nowela doprowadza więc do zniekształcenia wyników głosowania. Jednym z jej absurdów jest sytuacja związana z możliwym udziałem pełnomocnika w głosowaniu w sprawie udzielenia członkowi zarządu absolutorium. Ale w następstwie takiego głosowania może się zdarzyć, że członek zarządu nie uzyska absolutorium. Wtedy, zgodnie z prawem spółdzielczym, będzie można na tym samym walnym przeprowadzić głosowanie dotyczące jego odwołania. Wówczas pełnomocnik, który głosował za absolutorium, nie będzie już mógł głosować przeciwko odwołaniu. To nielogiczne i niekonstytucyjne rozwiązanie.

A czy możliwe jest obejście ograniczeń poprzez przeniesienie udziału w prawie do lokalu na osobę prawną?

Przepisy dopuszczają członkostwo osób prawnych, z wyjątkiem spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego. Teoretycznie możliwa jest więc zmiana struktury praw do lokalu. Pokazuje to, że jak nieprzemyślana jest ta regulacja. ©℗

Rozmawiała Izabela Rakowska-Boroń