Podczas Europejskiego Kongresu Samorządów w Mikołajkach prezydent był pytany, czy pomoże samorządowcom znieść dwukadencyjność. W Sejmie jest projekt ustawy autorstwa PSL, który znosi wprowadzoną w 2018 r. zasadę, że wójtem, burmistrzem czy prezydentem miasta można być tylko przez dwie kadencje. W styczniu odbyło się jego drugie czytanie.

- Ustawa o dwukadencyjności jeszcze nie przeszła przez polski Sejm. Jest, zdaje się także w Trybunale Konstytucyjnym analizowana, według moich wiadomości. Nie ma pewnego konsensusu w parlamencie, więc moja deklaracja niewiele na chwilę obecną zmieni; czy pomogę czy nie pomogę – stwierdził Nawrocki.

Prezydent - pytany o sens dwukadencyjności w samorządach – ocenił, że w dużych miastach, jak choćby jego rodzinny Gdańsk, często przez całe dekady rządzi jedno środowisko polityczne. - Wiem, że to nie jest problem mniejszych miejscowości, bardzo sprawnych samorządowców - dodał.

Przyznał, że docierają do niego głosy o samorządowcach, którzy stają w obliczu dwukadencyjności, a „ludzie ich po prostu chcą”. Jak dodał są jednak i takie sytuacje, że w dużych miastach jest pewne zabetonowanie sceny publicznej przez jedno środowisko.

- Musimy brać pod uwagę w tej debacie o na razie teoretycznym prawie, które nie wyszło nawet z polskiego Sejmu, zarówno rację tych, którzy są sprawni, których ludzie chcą, ale także tych wielu młodych samorządowców, radnych czy społeczników, którzy czekają, aż ktoś po 30 albo 40 latach w końcu odejdzie - powiedział.

Zaznaczył, że mówi nie o decyzji, tylko o swoich emocjach. - Ale do momentu, aż prawo nie wyjdzie z polskiego parlamentu, to dla mnie ta kwestia jest nie do rozstrzygnięcia - podkreślił.

Nawrocki deklarował, że powołuje skład Rady ds. Samorządu Terytorialnego, żeby przywrócić realny dialog pomiędzy władzą a samorządem i spojrzeć na problemy, które dotykają samorządów. Jak mówił, liczy, że wraz z nową Radą uda mu się „raz na zawsze zamknąć dyskusję o Polsce A i B”.

Ocenił, że źródłem wszystkich problemów dzisiejszej Polski jest to, że „na nic nie ma pieniędzy”, w tym także na program inwestycji strategicznych, który - jak mówił - był „bezpośrednim zastrzykiem do polskich gmin”.

- Były pieniądze na polskie zbrojenia, były pieniądze na program inwestycji strategicznych, była budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, wszystko się działo, a teraz od dwóch dni, gdzie nie zajrzymy, to nie ma pieniędzy. Mnie to niepokoi jako prezydenta Polski – stwierdził Nawrocki.