Tylko co dziesiąta gmina ma sprecyzowaną strategię dotyczącą wspierania lokalnych przedsiębiorstw. Reszta tłumaczy, że nie ma na to pieniędzy, albo po prostu boi się podejrzeń o powiązania z firmami.
W komedii „Chłopaki nie płaczą” Olafa Lubaszenki dziekan jednej z uczelni karci nauczycielkę: „Droga koleżanko, taka pobłażliwość wobec studentów jest niedopuszczalna. Gotowi pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich!”. Ten cytat śmiało można przenieść na grunt relacji samorządowo-biznesowych. Jak pokazują i doświadczenia, i badania, większość samorządów wychodzi z założenia, że to przedsiębiorcy są dla nich, a nie odwrotnie. Objawia się to najczęściej w braku jakichkolwiek mechanizmów ułatwiających i wspierających działalność lokalnego biznesu.
Wsparcie? A po co?
Z badań przeprowadzonych w 300 gminach miejskich i wiejskich na zlecenie Makro Cash & Carry wynika, że zaledwie w co dziesiątej z nich istnieje sprecyzowana strategia określająca sposób wspierania lokalnego handlu. Zresztą same lokalne władze mówią wprost, że nie zapewniają biznesowi wystarczająco korzystnych warunków do rozwoju – przyznaje to aż jedna trzecia przedstawicieli gmin.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.