Rząd chce wprowadzić cenzurę w internecie? Błaszczaka: Donald Tusk nie toleruje żadnej krytyki

Rząd Morawieckiego. Mariusz Błaszczak
Rząd Morawieckiego. Mariusz BłaszczakShutterstock
13 stycznia 2025

Zdaniem szefa Klubu PiS Mariusza Błaszczaka premier Donald Tusk nie toleruje żadnej krytyki, stąd "projekt ustawy o cenzurze w internecie", który przygotował resort cyfryzacji. Ogłoszona przez Donalda Tuska demokracja walcząca jest niczym innym tylko formą rządów autorytarnych - ocenił Błaszczak.

Cenzura w internecie budzi kontrowersje

W poniedziałek że Ministerstwo Cyfryzacji, które pracuje nad nowelizacją ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, wdrażającą unijne rozporządzenie - akt o usługach cyfrowych (DSA), chce wprowadzić do noweli dodatkowe przepisy. Jak napisał "DGP", do projektu dodano "kontrowersyjną procedurę blokowania treści w sieci", która ma umożliwić prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) rozstrzyganie, czy zablokować jakieś treści w internecie bez udziału sądu i wiedzy samych internautów. Dziennik zwraca uwagę, że resort "zrobił to już po przeprowadzeniu konsultacji publicznych, w pierwotnej wersji projektu jej nie było". W ocenie cytowanych przez gazetę ekspertów, jest to zagrożenie dla wolności słowa.

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski we wpisie na X zapewnił, że projektowane przepisy mają służyć zwalczaniu nielegalnych treści w internecie, w tym nielegalnych towarów, usług i informacji, z pełnym poszanowaniem Karty praw podstawowych. Wskazał, że cały proces tworzenia rozwiązań prawnych jest od początku konsultowany. "Dwukrotnie w konsultacjach publicznych. Wszystkie prace są transparentne" - napisał.

Do doniesień "DGP" odniósł się szef klubu PiS podczas konferencji prasowej. "Ogłoszona przez Donalda Tuska demokracja walcząca jest niczym innym, tylko formą rządów autorytarnych; jest autorytaryzmem w czystym wydaniu" - ocenił Błaszczak.

Błaszczak poruszył też kwestię pojawiających się w internecie głosów, by w czasie kampanii wyborczej zawiesić platformę X na terenie naszego kraju. Jego zdaniem, to sondowanie opinii publicznej. "Platforma X jest platformą ogólnie dostępną, niecenzurowaną" - mówił. Jak dodał, gdyby nie ta platforma nie można byłoby porównać archiwalnych i obecnych wypowiedzi prezydenta stolicy i kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, np. w sprawie paktu migracyjnego czy CPK. "Tych wszystkich spraw, które dziś przedstawiane są w innym świetle przez Rafała Trzaskowskiego, niż mówił o nich kilka miesięcy czy kilka lat temu" - powiedział Błaszczak.

Donald Tusk nie toleruje żadnej krytyki

Odpowiadając na pytania dziennikarzy Błaszczak ocenił, że premier Donald Tusk "nie toleruje żadnej krytyki, stąd też - jak ocenił - "projekt ustawy o cenzurze w internecie", który przygotowało Ministerstwo Cyfryzacji". "Stąd też próba, przynajmniej tak mówią, że będą zamykać telewizję Republika" - powiedział szef klubu PiS.

Błaszczak stwierdził też, że "każdy reżim prędzej, czy później padnie", rownież "reżim Tuska". "Tym bardziej, że w Stanach Zjednoczonych wybory wygrał Donald Trump, który na to wszystko, co związane jest z cenzurą jest niezwykle czuły; alergicznie wręcz reaguje. Sam fakt że Elon Musk będzie w administracji Donalda Trumpa jest tego najlepszym świadectwem" - powiedział Błaszczak.

Do informacji "DGP" odniósł się w komunikacie resort cyfryzacji. Ministerstwo podkreśliło, że to właśnie w wyniku uwag zgłoszonych przez stronę społeczną i przeprowadzeniu szczegółowych analiz oraz konsultacji stwierdzono, że w polskim prawie brakuje podstawy prawnej, która umożliwiałaby składanie wniosków o wydanie nakazu blokowania nielegalnej treści. "W związku z tym uznano, że konieczne jest uregulowanie procedur wydawania nakazów w projekcie ustawy" - wskazało MC.

"Obecnie nielegalne treści zamieszczane na platformach internetowych oceniane są wyłącznie przez te platformy i to one decydują o ich usunięciu bądź nie" - podało MC. "Zmiany w prawie mają spowodować, że można będzie wnioskować o usunięcie nielegalnych treści w procedurze administracyjnej. Państwo ma chronić obywatela" - wskazało MC.

W artykule "DGP" podano, że "zgodnie z proponowanymi przepisami prezes UKE może nakazać natychmiastowe zablokowanie treści w internecie, jeśli uzna, że naruszają one czyjeś dobra osobiste, prawa własności intelektualnej lub też wyczerpują znamiona czynu zabronionego, pochwalają go lub nawołują do jego popełnienia. Oceni to w postępowaniu trwającym od 2 do 21 dni – bez sądu i bez udziału osoby, która zamieściła w sieci blokowany wpis" - donosi dziennik.

Minister Gawkowski we wpisie w internecie zwrócił uwagę, że projektowana procedura skupia się wyłącznie na ocenie legalności danej treści, a nie na ustaleniu odpowiedzialności użytkownika, który ją opublikował. "Jej celem jest ustalenie, czy treść jest niezgodna z prawem, a nie karanie autora" - dodał.

Szef MC podkreślił, że projekt przewiduje ochronę wolności słowa. Jak wskazał, w sytuacjach, gdy platforma internetowa błędnie usunie treści uznane za nielegalne, polski koordynator ds. usług cyfrowych będzie mógł wydać nakaz przywrócenia tych treści. "Dzięki temu mechanizmowi wolność słowa zostanie odpowiednio zabezpieczona" - stwierdził. Dodał, że cały proces tworzenia rozwiązań prawnych jest od początku konsultowany w konsultacjach publicznych, "a wszystkie prace są transparentne".

"To prawo jest w Polsce potrzebne, żeby lepiej chronić obywateli przed hejtem, nienawiścią, przed niszczeniem ich zdrowia psychicznego. Nigdy nie będzie to się odbywać kosztem wolności słowa" - podsumował szef resortu cyfryzacji. "Priorytetem jest zapobieganie czynom zabronionym i ochrona dóbr osobistych, niezależnie od tego, czy do naruszeń dochodzi w internecie, czy w świecie rzeczywistym" - dodał. (PAP)

rbk/ itm/

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.