W cotygodniowym podcaście, zamieszczanym m.in. w mediach społecznościowych, szef rządu odniósł się do programu wsparcia dla posiadaczy kredytów hipotecznych w złotych. W przyszłym tygodniu, zgodnie z zapowiedzią rzecznika rządu Piotra Müllera, Rada Ministrów ma przyjąć projekt przepisów. Program składa się z trzech filarów: wakacji kredytowych, większego budżetu Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (FWK) i nowego wskaźnika oprocentowania kredytów w miejsce dotychczasowego WIBOR.

Wakacje kredytowe umożliwią zawieszenie spłaty kredytu bez dodatkowych odsetek na cztery miesiące w tym i przyszłym roku. Fundusz Wsparcia Kredytobiorców zostanie zasilony dodatkową kwotą 1,4 mld zł. Ustalona będzie też nowa stawka referencyjna zastępująca WIBOR, co – zdaniem MF – ma przynieść ok. 1 mld zł rocznie oszczędności w portfelach kredytobiorców.

Premier ocenił w podcaście, że rozwiązania dla kredytobiorców zaproponowane przez rząd są optymalne. "Rozwiązanie, które zaproponowaliśmy, daje kredytobiorcom pewność, że żaden bank nie odmówi wakacji kredytowych raz na kwartał w ciągu najbliższych dwóch lat, do końca 2023 r. Co też jest bardzo ważne, bank nie naliczy kredytobiorcom żadnej opłaty za wakacje kredytowe" - podkreślił Morawiecki.

Reklama

Przypomniał, że zostaną też zwiększone środki Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. "Wreszcie banki wezmą odpowiedzialność na miarę swoich zysków, które czerpią ze swojej działalności, a te są rekordowe. Dlatego zapisaliśmy zwiększenie składek banków na FWK. Dlatego banki nie zarobią także na wakacjach kredytowych, dlatego w końcu, będą musiały zrezygnować z części marży ukrytej w dzisiejszej wartości referencyjnej pod nazwą WIBOR" - przekazał premier. Dodał, że nie jest to kara dla banków, tylko przywrócenie elementarnej równowagi w relacjach między bankami a klientami.

Morawiecki wspomniał też o konieczności podwyższenia przez banki oprocentowania lokat i depozytów. "Chcemy, by w tych trudnych czasach oszczędzanie było prawdziwym oszczędzaniem, a nie trzymaniem pieniędzy w banku. Pracujemy nad tym, jak - mówiąc delikatnie - zachęcić banki do zwiększenia oprocentowania lokat, depozytów i rachunków oszczędnościowych. Oprocentowanie w wysokości 0,1 czy 1 proc. to dzisiaj kpina" - stwierdził szef rządu.

Ocenił, że argumenty, iż te rozwiązania odbiją się na stabilności systemu finansowego i pozostałych klientach banków, to "stara śpiewka". "Lobbyści podnoszą ten zarzut za każdym razem, kiedy ktoś próbuje poprawić sytuację klientów w relacjach z bankami. Czas powiedzieć stop. Dość wykrętów i mydlenia oczu. Polskie banki, a raczej banki w Polsce co rok biją rekordy zysków. Gdzieś musi być granica. Kryzys inflacyjny pokazał, że już dawno została przekroczona" - ocenił premier.

Odniósł się też do kongresu Impact, który odbył się w tym tygodniu w Poznaniu. Podkreślił, że w wydarzeniu brało udział ponad 400 spikerów z całego świata. "Teraz, kiedy sporo się mówi o tym, że Polska jest centrum pomocy humanitarnej dla Ukrainy, warto powiedzieć coś jeszcze: Polska dzięki imprezom realizowanym z takim rozmachem pokazuje, że tutaj toczy się poważna debata, tutaj wypracowywane są rozwiązania dla Europy i dla świata. Od tych idei, spotkań wszystko się zaczyna" - podkreślił.

Zauważył też, że w Poznaniu liderzy światowego formatu mówili o „palącej potrzebie jedności Zachodu, konieczności budowy lepszego świata wokół wspólnych wartości”. "Od momentu bestialskiego ataku Rosji na Ukrainę Polacy każdego dnia pokazują, jaka wartość może być płaszczyzną takiego międzyludzkiego porozumienia. Tą płaszczyzną jest solidarność. Mam poczucie, że ten festiwal solidarności, w którym wszyscy bierzemy udział, jest początkiem czegoś niezwykłego" - podsumował premier. (PAP)

kmz/ drag/