Czy prezydent musi zaprzysiąc sędziów TK? Są wyjątki

52. posiedzenie Sejmu X Kadencji
Sędzia TK Jakub Stelina: prezydent ma obowiązek zaprzysiężenia sędziów, chyba że ma miejsce skrajny przypadekAgencja Gazeta / Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl
dzisiaj, 15:40

Prezydent ma obowiązek przyjęcia przysięgi od wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego z wyjątkiem skrajnych przypadków, gdyby się np. okazało, że wybrana przez Sejm osoba nie jest prawnikiem lub przy wyborze nie zachowano kworum - powiedział PAP obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego Jakub Stelina.

Czy prezydent musi zaprzysiąc sędziów TK?

Prezydent Karol Nawrocki przyjął w środę przysięgi od dwojga spośród sześciu sędziów wybranych 13 marca przez Sejm - od Dariusza Szostka i Magdaleny Bentkowskiej. Szef KPRP Zbigniew Bogucki, mówiąc o powodach odebrania ślubowania tylko od dwojga sędziów TK, wskazywał, że w czasie kadencji prezydenta Nawrockiego powstały w TK dwa wakaty, a ponadto ślubowanie dwojga sędziów wypełnia wymóg, by był możliwy pełen skład TK - czyli 11 sędziów. Stwierdził też, że sytuacja pozostałych czterech osób wybranych na sędziów TK, jest analizowana przez Kancelarię Prezydenta i na razie nie ma w ich sprawie decyzji.

Szef kancelarii zwracał zarazem uwagę, że w myśl orzeczenia TK z grudnia 2015 roku prezydent co prawda powinien niezwłocznie przyjąć przysięgę od wybranych przez Sejm sędziów, ale też cytował fragment uzasadnienia tego orzeczenia TK, iż „w pewnych wyjątkowych okolicznościach mogą zaistnieć takie sytuacje, które w sposób obiektywny będą nakazywały prezydentowi chronić wyższą wartość - niż niezwłoczne wypełnienie obowiązku przyjęcia ślubowania - jaka stanowi nadrzędność konstytucji”. Bogucki przypomniał też, że tylko prezydent w myśl ustawy jest zobowiązany do przyjmowania przysięgi od sędziów TK, więc wszelkie alternatywne formy, a więc np. zaprzysiężenie przed marszałkiem Sejmu, byłyby złamaniem prawa.

Kiedy prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania sędziego TK?

PAP zapytała obecnego sędziego Trybunału Konstytucyjnego prof. Jakuba Stelinę o jego ocenę zaistniałej sytuacji.

Wybrany na sędziego TK w grudniu 2019 roku Stelina zaznaczył, że jako czynny sędzia TK nie może i nie chce oceniać działań innych organów państwa, choć przyznał, że w tym przypadku Sejm wybrał sześciu sędziów Trybunał Konstytucyjnego.

- Jak Sejm wybiera sędziego, daje mu prawo do sądzenia. Z ustawy jednak wynika, że do objęcia przez sędziego swojego urzędu potrzebne jest nawiązanie przez sędziego stosunku służbowego, a on się nawiązuje po przyjęciu ślubowania i podjęciu obowiązków. Wtedy sędzia może wykonywać wszystkie swoje obowiązki. Ślubowanie jest koniecznym elementem, bo bez ślubowania nie powstaje stosunek służbowy - powiedział sędzia Stelina.

Jego zdaniem również dopiero od podjęcia obowiązków przez sędziego zaczyna się dziewięcioletnia kadencja sędziego TK. Zaś samo zaprzysiężenie, co wynika z ustawy, musi się odbyć przed prezydentem.

Na pytanie, czy prezydent jednak może nie przyjąć ślubowania albo zwlekać, sędzia Stelina zwrócił uwagę, że z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego i literatury prawniczej wynika, że w skrajnych przypadkach może. - Gdyby np. Sejm wybrał na sędziego TK kogoś, kto nie jest prawnikiem, albo przy dokonywaniu wyboru nie zachowano wymaganego kworum - powiedział.

Spór o sędziów TK. Czterech kandydatów nadal czeka

Przypomniał zarazem, że jest profesorem prawa pracy i uczniem Lecha Kaczyńskiego, który był jego promotorem na Uniwersytecie Gdańskim i którego, jak podkreślił, bardzo ceni i uważa za jednego z wybitniejszych współczesnych teoretyków prawa pracy.

Zwrócił uwagę, że Lech Kaczyński jako prezydent też kiedyś zwlekał kilka miesięcy z przyjęciem przysięgi od jednej z osób, wybranej na sędziego TK, bo już po wyborze pojawiły się wątpliwości natury etycznej, związane z jej działalnością jako prawnika. - Lech Kaczyński nie chciał przyjąć ślubowania, bo uznał, że jest to ten skrajny przypadek, choć było to jeszcze przed wyrokiem z 2015 roku - zaznaczył Stelina. Sprawa finalnie została jednak załatwiona w ten sposób, że prezydent przyjął w końcu ślubowanie, bo uznał, że zgodnie z prawem nie może odmówić. Natomiast ta osoba po kilku dniach złożyła rezygnację z urzędu sędziego TK. - Pokazana została więc ścieżka, jak w takich skrajnych przypadkach należy postępować - powiedział sędzia.

Chodzi o przypadek sędzi Lidii Bagińskiej, która została wybrana na sędziego TK w grudniu 2006 roku z rekomendacji Samoobrony i LPR, przez ówczesną koalicję PiS-Samoobrona-LPR. Prezydent Lech Kaczyński przyjął jednak od niej przysięgę dopiero w marcu 2007 roku, a kilka dni po zaprzysiężeniu Bagińska zrzekła się urzędu.

Co dalej z zaprzysiężeniem sędziów TK i składem Trybunału?

Zatem prezydent Nawrocki, podejmując decyzję, czy przyjąć przysięgę od pozostałych czterech sędziów powinien przeanalizować, zwrócił uwagę Stelina, czy w przypadku któregoś z tych sędziów ma miejsce podobny „skrajny przypadek”. - Prezydent ma bowiem obowiązek przyjęcia przysięgi poza skrajnymi przypadkami, a czy to są skrajne przypadki, nie chcę się wypowiadać. To prezydent powinien rozstrzygnąć - podkreślił sędzia TK.

Jego zdaniem jednak przesłanka, o której mówił szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki, że Sejm nie wskazał, na miejsce jakich sędziów, którzy skończyli kadencje, wybrany został każdy z tej szóstki, nie jest przekonywująca.

- Do tej pory była praktyka, że Sejm wskazywał w swojej uchwale, na czyje miejsce wchodzi wybierana osoba, ja zostałem np. wybrany w miejsce prof. Marka Zubika. Ale to działo się w sytuacji, gdy wybór nastąpił przed upływem kadencji dotychczasowego sędziego - powiedział Stelina. - Oczywiście zwlekanie z wyborem sędziów przez Sejm było naruszeniem prawa, to powinno być inaczej załatwiane. Ale skoro wybór nastąpił już po wygaśnięciu kadencji dotychczasowych sędziów, nie było obowiązku wskazania, na miejsce którego sędziego wybrany jest nowy sędzia - ocenił sędzia TK.

Również jednoczesny wybór aż sześciu sędziów w sytuacji, kiedy kadencje ich poprzedników wygasały w różnym czasie, był pewnym naruszeniem, dodał, choć przypadki równoczesnego wybierania większej liczby sędziów (np. pięciu) zdarzały się w przeszłości i nikt tego nie kwestionował.

Stelina przyznał zarazem, że prezydent powinien rozstrzygnąć kwestie zaprzysiężenia w jakimś określonym, najlepiej nieodległym terminie. - Cztery osoby wybrane przez Sejm czekają na ślubowanie. Nie mogą być wybrane ponownie. Nikt też nie może być na ich miejsce wybrany. A zatem dopóki nie zostaną zaprzysiężone, Trybunał będzie niewłaściwie obsadzony, bo będzie się składać tylko z 11 sędziów - zwrócił uwagę sędzia TK.

Jego zdaniem w sprawie Trybunału powinien być podjęty dialog polityczny. - Argumenty prawne zeszły w tej sprawie na dalszy plan, a dominuje nad całą sytuacją polityka. Strony politycznego sporu są we wzajemnym uścisku i żadna nie chce ustąpić. Mam jednak nadzieję, że dojdzie do jakiegoś kompromisu, bo tego wymaga interes państwa oraz zwykłych obywateli - powiedział Jakub Stelina.

13 marca na sędziów wybrani zostali: sędzia, dotąd przewodniczący komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury przy MS Krystian Markiewicz; dr hab. nauk prawnych, prof. w Instytucie Nauk Prawnych PAN Maciej Taborowski; dr hab. nauk prawnych, prof. w Katedrze Postępowania Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Dziurda (cała trójka rekomendowana przez KO); sędzia, dotąd prezes Sądu Okręgowego w Opolu Anna Korwin-Piotrowska (rekomendowana przez Lewicę); dr hab. prof. Uniwersytetu Śląskiego Dariusz Szostek (rekomendowany przez Polskę 2050), a także adwokat dr Magdalena Bentkowska (rekomendowana przez PSL).

Zgodnie z ustawą, sędziowie powinni być zaprzysiężeni przez prezydenta, ale Karol Nawrocki na razie przyjął przysięgę tylko od ostatniej dwójki. Zbigniew Bogucki, odnosząc się do wyboru konkretnych osób, przyznał, że decyzja miała częściowo charakter uznaniowy. Wynikało to z faktu, że Sejm – wbrew obowiązkowi – nie wskazał, którego konkretnie sędziego, spośród tych, których kadencje wygasały między grudniem 2024 a grudniem 2025 r., zastępuje każdy z nowo wybranych.

Sędziów Trybunału wybiera indywidualnie, na dziewięcioletnie kadencje, Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Przed wyborem szóstki sędziów i zaprzysiężeniem dwójki z nich Trybunał Konstytucyjny liczył 9 na 15 sędziów, co oznaczało sześć wakatów. W 2026 r. kadencję skończą też sędzia Andrzej Zielonacki (czerwiec) oraz Justyn Piskorski (wrzesień).

13 marca Sejm uzupełnił wakat po Mariuszu Muszyńskim, którego kadencja skończyła się w grudniu 2024 r., a który przez obecną większość uznawany był za „sędziego dublera”, a także wakaty po Julii Przyłębskiej i Piotrze Pszczółkowskim, których kadencja również skończyła się w grudniu 2024 roku, Zbigniewie Jędrzejewskim, którego kadencja skończyła się w kwietniu 2025 roku, Michale Warcińskim, którego kadencja skończyła się w grudniu 2025 roku, a także po Krystynie Pawłowicz, która w grudniu 2025 roku, po sześciu latach zasiadania w Trybunale, zrzekła się urzędu. Sejm obecnej kadencji dotąd czterokrotnie - w lutym, maju, wrześniu i grudniu 2025 roku - uruchamiał procedurę wyboru sędziów TK, ale kandydatów zgłaszał tylko klub PiS i nie byli oni wybierani. (PAP)

pś/ sdd/

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.