Sąd Najwyższy musi rozpatrzyć jeszcze 16 protestów wyborczych

Biblia w sądzie
Biblia w sądzieShutterStock
1 czerwca 2015

Jak poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego do sądu wpłynęło 31 protestów dotyczących wyborów prezydenckich.

Do tej pory rozpoznano 11. Spośród pozostałych 4 zostały wniesione z przekroczeniem terminu. Protesty dotyczą między innymi naruszenia ciszy wyborczej przez telewizję publiczną. Chodzi o emisję jednego z odcinków serialu "Ranczo", w którym pojawia się transparent "Głosuj na Dudę" - tłumaczy Krzysztof Michałowski. Protesty związane są też z naruszeniem zasady tajności głosowania. W tym przypadku chodzi o to, że poprzez kopertę do korespondencyjnego głosowania można było zobaczyć, na którego z kandydatów został oddany głos.

Krzysztof Michałowski dodał, że protesty dotyczą również nieprawidłowości związanych z liczeniem głosów. Jak tłumaczył przedstawiciel Sądu Najwyższego, takie zastrzeżenia spłynęły z Olsztyna, gdzie wyborca twierdzi, że oddał głos za okazaniem oświadczenia upoważniającego do głosowania poza miejscem zameldowania. Jednak z protokołu komisji wynika, że głos na podstawie takiego dokumentu nie został tam w ogóle oddany. Ponadto do Sądu Najwyższego trafiły też dwa protesty z Gdańska i Warszawy, w których wyborcy zarzucają zakłócanie ciszy wyborczej przez komitet wyborczy jednego z kandydatów.

Na rozpoznanie wszystkich protestów i podjęcie uchwały w sprawie ważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej Sąd Najwyższy ma 30 dni liczonych od dnia podania wyników wyborów do publicznej wiadomości przez PKW. Termin ten upływa 24 czerwca.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.