Mężczyzna, który wczoraj wylądował wiatrakowcem na trawniku przed amerykańskim Kongresem, pozostanie w areszcie domowym. Założono mu ten bransoletkę z GPS-em.

Douglas Hughes, 61- letni listonosz z Florydy, został dzisiaj doprowadzony do sądu. Sędzia zakazała mu też pilotowania maszyn powietrznych, ma co tydzień stawiać się na posterunku policji w Tampie. Otrzymał również zakaz zbliżania się do Białego Domu i Kapitolu, gdy powróci do Waszyngtonu na następną rozprawę. Zaplanowano ją na 8 maja.

Douglas Hughes z Tampy na Florydzie wylądował wiatrakowcem na Kapitolu, w centrum Waszyngtonu. Swoim brawurowym wyczynem chciał wyrazić niezadowolenie z amerykańskiego sytemu politycznego. "Nie wierzę, że odważą się zestrzelić 60-letniego mężczyznę lecącego wiatrakowcem. Dam im ostrzeżenie co najmniej na godzinę zanim wlecę w strefę zakazu lotów" - tak mówił kilka dni temu w wywiadzie dla dziennika "Tampa Bay Times".

Został natychmiast aresztowany, a incydent wywołał poważne zaniepokojenie o bezpieczeństwo. Mimo ostrzeżenia Secret Service, wiatrakowiec nie został wykryty przez radary. Ani wojskowe helikoptery ani myśliwce nie zostały wysłane by podjąć próbę przerwania jego lotu.