Śledzeniem treści zamieszczanych w sieci zajmuje się osiem służb. Mają jeszcze większe uprawnienia niż ich amerykańskie odpowiedniki. Wystarczy słowo funkcjonariusza, by operator udostępnił mu to, czego ten chce
Rosja może się pochwalić własnym systemem inwigilacji internetu, choć nie tak wydajnym, jak ujawniony dzięki staraniom Edwarda Snowdena amerykański PRISM. Działający od lat 90. system inwigilacji elektronicznej nazywa się SORM i służy zarówno do kontrolowania własnych obywateli, jak i mieszkańców państw byłego ZSRR. Rosyjscy funkcjonariusze mają przy tym większe uprawnienia niż ich amerykańscy koledzy.
System SORM to w istocie dwa różne programy. SORM-1 pozwala na podsłuchiwanie rozmów telefonicznych, zaś SORM-2 odpowiada za śledzenie internautów. Z dobrodziejstw systemu może korzystać aż osiem instytucji, od Federalnej Służby Bezpieczeństwa po celników i wywiad wojskowy. Prawo zobowiązuje przy tym firmy hostingowe do współpracy z funkcjonariuszami. Muszą one na własny koszt kupować potrzebną aparaturę pod rygorem utraty licencji na działalność.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.