Parafianowicz: Polska jako przystawka UE

Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew Parafianowicz, kierownik działów kraj i światDGP / Bartłomiej Molga
23 stycznia 2013

Nie ma sensu pisać o tym, co Brytyjczycy tracą, rozluźniając swoje więzy z UE. Nie ma sensu mentorskim tonem oceniać Londynu. Warto zadać pytanie o to, czy i jak mniej Wielkiej Brytanii w Unii zmieni integrację europejską i co z tego wynika dla Polski.

Wystąpienie Davida Camerona ma dla nas duże znaczenie. Wycofywanie się Londynu ze Wspólnoty będzie katalizatorem jej rozłamu. Integracja unii walutowej się pogłębi. Reszta będzie orbitowała wokół decyzyjnego centrum na trudnych do przewidzenia zasadach. Najlepiej tę regułę zdefiniowało Foreign Affairs: „zachować euro, podzielić Europę”. To kwintesencja tego, co właśnie się dzieje. Udało się ocalić wspólną walutę poprzez pogłębienie współpracy w obszarze fiskalnym (pakt fiskalny) czy bankowym (zarys unii bankowej), ale wypchnięto z Europy Zjednoczone Królestwo niechętne budowaniu superpaństwa. Udało się pogłębić integrację strefy i zarazem oddalić od niej resztę UE.

Cameron mówi wprost: nie chcemy, aby wiązał nas traktatowy zapis o dążeniu do „coraz bardziej zintegrowanej Unii”. Polityka budżetowa, fiskalna i nadzór nad bankami mają pozostać w wyłącznej gestii Londynu. Podobnie jak polityka społeczna, warunki zatrudnienia czy wymiar sprawiedliwości.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.