"Kawałem mocnej, optymistycznej historii" nazwał premier Donald Tusk 5 lat rządów PO. Jak przyznał, rząd nie uniknął błędów, "jak każdy, kto coś robi". Deklarował, że rządy PO to gwarancja, iż nikt nie będzie "polować na mniejszości, albo na nie-Polaków".

Podczas sobotniego posiedzenia Rady Rajowej PO Tusk zapewniał, że naczelną ideą Platformy była i pozostaje normalność. Za taką normalnością - mówił - opowiedzieli się Polacy, oddając PO władzę wykonawczą przed 5 laty i przed rokiem. Podkreślał też, że katastrofa smoleńska nie może być "paliwem politycznym dla politycznej sekty".

"Jestem przekonany, że (...) Polacy - oddając nam władzę - mieli dość wzniosłych haseł, za którymi kryły się konflikty, nikczemność, czasami zwykła ludzka głupota. Tak jak w życiu, codziennym życiu, każda polska rodzina chce, by było normalnie, bezpiecznie, tego samego oczekuje tak naprawdę od polityki" - powiedział Tusk.

Rada Krajowa PO zapoczątkowała akcję spotkań parlamentarzystów Platformy z obywatelami. Działacze partii zostali wyposażeni w 200-stronicowe opracowanie o dokonaniach 5 lat rządów. Do 18 grudnia każdy z nich ma odbyć minimum 8 spotkań w regionie. Tusk zwrócił sie do zebranych, aby "poszli do ludzi".

"Proszę was, abyście w pięciolecie naszych rządów ruszając w Polskę do tych rozmów z Polakami, trzymając głowę wysoko, z dumą, nie zapominali o tym, że waszym zadaniem przez te 5 lat i przez następne lata jest wyłącznie z pokorą służyć Rzeczpospolitej i służyć Polakom. Jeśli błędy - to nasza odpowiedzialność, a jeśli sukcesy - to zasługa milionów ludzi, którzy codziennie nad tym pracują" - apelował szef rządu.

"Chcę, aby Polacy nadal wierzyli, że my, tak samo zwykli ludzie, my - ludzie Platformy Obywatelskiej - obronimy wolność i obronimy Rzeczpospolitą przed każdym, kto będzie próbował przeprowadzić na nią zamach. Dopóki jesteście wśród ludzi, nie będzie na nikogo żadnego polowania, dopóki jesteśmy, wszyscy obywatele Rzeczypospolitej są równi i wolni, a Rzeczpospolita będzie bezpiecznym domem dla naszych dzieci" - dodał premier.

"Dzisiaj, kiedy słyszymy o tym, że ktoś chce polować na mniejszości, na homoseksualistów, albo na Żydów, albo na nie-Polaków, albo wyzywa swoją ojczyznę od kondominium niemiecko-rosyjskiego, jeśli ktoś chce ścigać i wsadzać do więzienia kobiety za zabieg in-vitro, jeśli ktoś mówi, że kobieta zgwałcona ma obowiązek rodzenia dzieci, jeśli ktoś mówi, że do więzienia trafią ci, którzy nie wierzą w zamach smoleński, to ja dzisiaj, w pięciolecie naszych rządów, chcę powiedzieć: jesteśmy po to, aby te groźby nigdy nie stały się faktem" - powiedział Tusk.

Premier przekonywał, że jego rząd nie kieruje się uprzedzeniami ani ideologiami."Dlatego wiemy, jak ważną rzeczą są dobre relacje wewnętrzne i zewnętrzne. Nie daliśmy sie skusić na żadną awanturę z naszymi sąsiadami. Usłyszeliśmy pod naszym adresem setki najcięższych oskarżeń. Nie będę udawał, że nie słyszę tego, co mówi lider opozycji Jarosław Kaczyński, co wykrzykują uczestnicy zamieszek i demonstracji choćby 11 listopada. Chcę bardzo mocno powiedzieć, że dzisiaj zdradą polskich interesów jest narażanie Polski na konflikt - wewnętrzny i zewnętrzny, a nie dobra współpraca z sąsiadami" - oświadczył.

Zadeklarował, że zadaniem władzy jest strzec rodaków przed "pożogą, przed wojną, a szczególnie przed wojną domową". Platforma pod tym względem zdała egzamin. "Jeśli dziś w Polsce są siły polityczne, które wyprowadzają na ulice demonstrantów i prowokują zamieszki pod hasłem obalenia republiki, to chcę powiedzieć rolnikom, nauczycielom, przedsiębiorcom, studentom, że jesteśmy po to w życiu publicznym, aby nikt naszej republice, naszej Rzeczypospolitej nie zagroził".

Premier odniósł się tez do katastrofy smoleńskiej. Ocenił, że "Polacy w swojej większości zrozumieli, że ta katastrofa to dramat nas wszystkich, a nie paliwo polityczne dla politycznej sekty".

"Polacy, cierpiąc, jestem przekonany - bez wyjątku - 10 kwietnia, tak jak każdy z was tu, na tej sali, wiedzieli też dobrze, że właśnie w takich, najtrudniejszych chwilach - a to jest jedna z najtrudniejszych chwil w naszej historii - tym bardziej muszą być razem. I tym bardziej muszą starać się zrobić wszystko, aby wspólnota i państwo przetrwało takie najbardziej krytyczne momenty" - mówił szef rządu.

Tusk podkreślił, że katastrofa smoleńska oznaczała wielkie wyzwanie dla władzy publicznej - etyczne, organizacyjne i logistyczne.

"Państwo polskie starało się wywiązać z tych zobowiązań najlepiej, jak potrafiło, i przetrwaliśmy ten trudny moment m.in. dlatego, że większość Polaków i władze publiczne nie uległy pokusie, tej politycznej prowokacji, która miała z katastrofy smoleńskiej uczynić moment rozpoczęcia takiej zimnej, permanentnej wojny domowej" - dodał.

Zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż dla bardzo wielu oponentów wyjaśnianie przyczyn katastrofy jest też pretekstem do formułowania najcięższych oskarżeń pod adresem własnego państwa i do szukania "tyleż efektownych, co nieprawdziwych rozwiązań tej dramatycznej, jak niektórzy chcieliby, zagadki".

"My zdecydowaliśmy się na nie polityczną, tylko ekspercką, ciężką pracę, której efektem jest tzw. raport Millera, która nie satysfakcjonuje naszych oponentów, bo zawarta tam jest - jak z reguły w tego typu sytuacjach - prozaiczna, szczegółowo opisana prawda dotycząca przyczyn tej katastrofy" - powiedział Tusk.

Nie jesteśmy idealni i nieomylni, robimy błędy jak każdy, kto coś robi

Podsumowując 5 lat rządów, Tusk mówił, że to "kawał mocnej i jednak optymistycznej historii całego polskiego narodu". "Wszyscy Polacy daliśmy radę w trudnych chwilach i cieszyliśmy się z chwili dobrych" - przekonywał. Wśród dokonań swojego rządu wymienił m.in. inwestycje drogowe (w tym - jak mówił - tysiące kilometrów autostrad i dróg ekspresowych oraz 8 tys. dróg lokalnych), ponad 2 tys. "orlików", budowę żłobków i przedszkoli, nowe dworce kolejowe i lotniska, zniesienie poboru, prezydencję w UE, stanowisko szefa Parlamentu Europejskiego dla Jerzego Buzka oraz przeprowadzenie EURO 2012. "Te 5 lat wbrew dramatom jakie nam się przydarzyły to czas wielkiego, cywilizacyjnego skoku" - zaznaczył.

To dla Polaków powód do dumy, że budujemy szybciej i więcej niż ktokolwiek w Europie - powiedział Tusk. Podkreślił, że gdy mówi "budujemy", ma na myśli miliony Polaków, bo to nie ministrowie i parlamentarzyści budują drogi. "Ale to my stwarzamy ramy i możliwości, by Polacy mogli każdego dnia z dumą patrzeć, jak powstają te nowe kilometry dróg, nowe mosty, nowe dworce, nowe lotniska. Te liczby naprawdę są imponujące" - zaznaczył.

Tusk przypomniał też, że jego rząd przyjął przepisy dot. karania pedofilii oraz wprowadził zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci.

Szef rządu mówił też, że "nie jesteśmy idealni i nieomylni, robimy błędy jak każdy, kto coś robi". W jego ocenie jednak po czterech latach jego rządu Polacy odnowili mu mandat, bo docenili to, że "staramy się, żeby błędów było jak najmniej, żeby robota szła do przodu".

Poseł Jakub Rutnicki, który koordynuje akcję spotkań parlamentarzystów z wyborcami, szacuje, że do połowy grudnia posłom i senatorom uda się odbyć ok. 2 tys. spotkań pod hasłem "Plan dla Polski". "Chcemy porozmawiać i skonsultować się z mieszkańcami, a jednocześnie pokazać jaki my mamy pomysł na Polskę" - podkreślił. Jak dodał, chcą dotrzeć do każdej gminy w Polsce.

Akcji towarzyszyć będzie również strona internetowa, gdzie będą m.in. szczegółowe informacje o spotkaniach.

Nie jest dla nas nowością spierać się i bronić przy pomocy argumentów tego, co robimy. Jesteśmy otwarci na krytykę

"Nie jest dla nas nowością spierać się i bronić przy pomocy argumentów tego, co robimy. Jesteśmy otwarci na krytykę" - deklarował szef klubu PO Rafał Grupiński. Jak zapowiedział, posłowie będą "rozliczani" ze spotkań z obywatelami. "Jeśli się stawia jakieś zadania, to one są potem rozliczane i naturalna sprawozdawczość kto, gdzie, w jakim gronie się spotkał, będzie przez władze partii wymagana" - mówił Grupiński.

Rzecznik rządu Paweł Graś zauważył, że "gorzkie słowa" od wyborców pojawiają się niemal przy każdej rozmowie z wyborcami. "Są w Polsce ludzie, również nasi wyborcy, którzy mają prawo czuć się zawiedzeni, mają pretensję, że nie dość szybko i nie do końca realizowane są rzeczy przez nas zapowiadane" - powiedział Graś.

"Polityka to nie jest tylko i wyłącznie przyjemna rzecz i jeśli ma się argumenty i determinację, to nawet najtrudniejsze rozmowy są do zniesienia" - uważa z kolei marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

Minister finansów Jacek Rostowski mówił swoim wyborcom z Warszawy, że "fakt iż Polska jest dzisiaj bezpieczna, to skutek tego, że przez pięć lat mieliśmy rządy odpowiedzialnych ludzi". "Widzimy szerzącą się w Polsce politykę skrajności, ekstremizmów i braku odpowiedzialności i nie można mieć zaufania do polityka, który na podstawie jednego artykułu w gazecie wyciąga dramatyczne wnioski, mówi o zbrodni. Bałbym się, gdyby taki polityk był premierem czy prezydentem" - powiedział Rostowski.