Solidarna Polska chce zwołania komisji obrony narodowej ws. Afganistanu

Andrzej Dera, Arkadiusz Mularczyk, Beata Wróbel, Tadeusz Cymański, Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski
Andrzej Dera, Arkadiusz Mularczyk, Beata Wróbel, Tadeusz Cymański, Zbigniew Ziobro i Jacek KurskiNewspix / Aleksander Majdanski
22 grudnia 2011

Klub Solidarnej Polski chce zwołania po Nowym Roku posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej, w związku ze śmiercią pięciu Polaków w Afganistanie. Wniosek w tej sprawie klub złoży po świętach.

Wcześniej na konferencji prasowej szef klubu SP Arkadiusz Mularczyk zapowiadał, że wniosek zostanie złożony jeszcze w czwartek. Rzecznik Solidarnej Polski Patryk Jaki poinformował jednak wieczorem PAP, że wniosek zostanie ostatecznie złożony dopiero po świętach Bożego Narodzenia.

Jak tłumaczył rzecznik, posłowie chcieli wprowadzić kilka zmian w uzasadnieniu wniosku i nie zdążyli tego zrobić przez zamknięciem sekretariatu komisji. Z kolei w piątek - powiedział Jaki - żadnego z posłów SP nie będzie w Sejmie.

Mularczyk powiedział, że członkowie komisji chcą zapytać szefa MON oraz dowództwo polskiego wojska o to, w jaki sposób nasze wojsko w Afganistanie jest zabezpieczone przed atakami.

"Chcemy wiedzieć jak zabezpieczone są polskie wozy bojowe, czy są wyposażone w georadary (służące do bezinwazyjnego badania gruntu - PAP) i innego rodzaju sprzęt, który pozwalałby eliminować możliwość zamachów na polskich żołnierzy. Będziemy domagać się wyjaśnień, czy georadary zostały zakupione, czy wozy bojowe miały odpowiednie zabezpieczenie oraz jakie jest zabezpieczenie polskiego kontyngentu w Afganistanie" - mówił Mularczyk.

Szef komisji obrony narodowej Stefan Niesiołowski nie wykluczył zwołania takiego posiedzenia. Zapowiedział, że decyzji nie podejmie samodzielnie, a po konsultacji z kierownictwem komisji. "Naradzimy się, jest całe prezydium, ja sam nie decyduję. Uzasadnienie jest, bo zginęło pięciu żołnierzy. Po Nowym Roku usiądziemy i się naradzimy" - powiedział PAP Niesiołowski.

Pięciu polskich żołnierzy zginęło w środę podczas ataku, do którego doszło, gdy wracali z miejscowości Razaak. Wybuch pod ich transporterem nastąpił, gdy patrol zbliżał się do głównej drogi łączącej Kabul z Kandaharem.

To największa taka tragedia w historii polskich misji za granicą. Żołnierze służyli w 20. Bartoszyckiej Brygadzie Zmechanizowanej. Od 2007 r., gdy Polska zaangażowała się w operację ISAF, w Afganistanie poległo lub zmarło w wyniku odniesionych w tym kraju ran 35 polskich żołnierzy i cywilny ratownik medyczny.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.