Jak powiedział PAP członek komisji krajowej Wolnego Związku Zawodowego Sierpień'80 Przemysław Skupin, on i jego koledzy są przygotowani na dłuższy pobyt w biurze premiera. "Mamy materace i koce, a jedzenie możemy iść kupić" - mówił Skupin.
"Będziemy tu grzecznie czekać do skutku, aż premier Tusk spotka się z nami i będziemy prowadzić dialog na temat naszych postulatów" - dodał.
Zapytany, czy związkowcy próbowali umówić się z premierem na spotkanie np. telefonicznie, Skupin stwierdził, że "premier jako poseł ma obowiązek pełnić dyżur w swoim biurze". "Tutaj ma biuro, które kosztuje, jest z naszych podatków opłacane" - powiedział.
Jedyny pracownik gdańskiego biura poselskiego Donalda Tuska, Piotr Leszczyński powiedział PAP, że nie wie jeszcze, jak rozwiąże problem okupujących biuro związkowców. "Biuro jest czynne do godziny 16, więc nie widzę przeszkód, aby panowie byli tutaj do tego czasu. Co potem? Skonsultuję się z kancelarią premiera. Być może o godz. 16 poproszę o pomoc dzielnicowego, chciałbym pójść do domu" - powiedział Leszczyński.