Zawieszenie broni pomiędzy liberałami a konserwatywnym skrzydłem po szczycie CDU w Lipsku. Śledziliśmy kongres, który jest kluczowy dla zmiany władzy w niemieckiej chadecji.
Reklama
Po tym, jak Annegret Kramp-Karrenbauer, skrótowo nazywana AKK, przejęła funkcję przewodniczącej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) z rąk Angeli Merkel – w partii rozpoczęła się walka o schedę po szefowej rządu. Obecnie wkracza ona w decydującą fazę.
– Jeśli partia nie jest gotowa na przyjęty przeze mnie kurs, to zakończmy to już dziś – apelowała AKK do partyjnych sceptyków w piątek na kongresie partyjnym CDU w Lipsku. W odpowiedzi większość z około tysiąca delegatów zgotowało jej siedmiominutową owację na stojąco. Szefowa chadecji dostała symboliczną przepustkę na kolejny rok rządów w partii.

Reklama
– Obraz rządu jest po prostu fatalny – oceniał jeszcze pod koniec października Friedrich Merz, największy przeciwnik kanclerz w partii. Konserwatywne skrzydło zacierało ręce na jego mowę podczas kongresu. Jednak zamiast rzucić rękawicę, Merz zapewniał o lojalności zarówno wobec Merkel, jak i Kramp-Karrenbauer. – Wyczuł, że partia nie życzy sobie frontalnego ataku. Zaproponował więc współpracę, ale zaznaczył, że sprawa przywództwa powróci za rok – ocenia w rozmowie z DGP Robin Alexander z dziennika „Die Welt”, który od dekady opisuje rozgrywki na szczytach niemieckiej władzy.
– To spotkanie rodzinne – zapewniał na kongresie w Lipsku Paul Ziemiak, sekretarz generalny CDU. Jednak w tej rodzinie nieustannie wrze po tym, jak rok temu Angela Merkel ogłosiła, że po zakończeniu obecnej kadencji wycofa się z krajowej polityki.
– AKK dobrze zaczęła, zorganizowała krytyczną debatę dotyczącą migracji, ale później cała ta energia gdzieś przepadła – mówi nam uczestniczący w kongresie Christian Ferlemann. Członek CDU z Düsseldorfu jest jednocześnie aktywny w Unii Wartości, kilkutysięcznej grupie konserwatywnych działaczy, którzy buntują się przeciwko kanclerz i urzędującej z jej namaszczenia nowej przewodniczącej.
– Odejście od atomu, zignorowanie partyjnej większości i utrzymanie podwójnych paszportów czy polityka migracyjna to przykłady kursu kanclerz Merkel, który odrzucamy – tłumaczy Ferlemann. To mała, ale głośna grupa. Dotychczas kończyło się na utarczkach słownych i wzajemnym blokowaniu się na Twitterze. Przed samym szczytem ton wobec Unii Wartości zaostrzył wpływowy polityk partii Peter Tauber: – Dla takiej grupy nie ma miejsca w CDU – stwierdził.
Lojalni merkeliści podkreślają, że konserwatywnemu skrzydłu bliżej do populistycznej Alternatywy dla Niemiec niż do CDU. Christian Ferlemann w rozmowie z DGP odrzuca na dziś możliwość paktowania z AfD. Wskazuje jednak na początki Zielonych, gdy wchodzili do Bundestagu w trampkach i wyciąganych swetrach. Wszystko może się z czasem zmienić.
Na przestrzeni wystawienniczej obok hali, w której obradowali delegaci, Unia Wartości miała swój punkt na jednym końcu sali, zaraz obok stowarzyszenia działaczy CDU zaangażowanych w działalność pro-life. Po drugiej stronie swoje materiały promocyjne rozłożył związek lesbijek i gejów aktywnych w CDU czy o wiele bardziej socjalny od reszty partyjny klub kobiet. – W chadecji zawsze istniały różne punkty widzenia, przede wszystkim na sprawy socjalne. Jednak teraz Unia Wartości zaczyna podkreślać różnice ideologiczne. Oni mówią „my jesteśmy lepszymi chadekami od reszty”. Tego wcześniej nie było – twierdzi Robin Alexander.
Kolejną widoczną linią podziałów w partii są zmiany klimatyczne. Z głównej sceny padło dużo słów na temat przestawiania wajchy w biznesie na zeroemisyjność. Nie trzeba było wcale udać się do zwolenników Unii Wartości, żeby usłyszeć zupełnie inne opinie. – Z różnych kalkulacji wychodzi nam, że po 2025 r. będziemy musieli importować prąd z zagranicy – mówi nam przedstawiciel stowarzyszenia przedsiębiorców i przemysłu w CDU. Niemieckie media oskarżają tę część Unii o sabotowanie transformacji energetycznej. – Biznes zgłasza coraz większe obawy co do stabilności naszego systemu energetycznego. A partyjna góra działa pod presją ulicy – uważa polityk, wskazując na ruch Fridays For Future.
Pojawiły się też pytania o przyszłego szefa rządu. – Jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o konkretnych nazwiskach – odpowiadał w trakcie kongresu jeden z czołowych polityków CDU na nieoficjalnym spotkaniu z dziennikarzami. Kramp-Karrenbauer jako przewodnicząca ma uprzywilejowaną sytuację. Natomiast jej szanse na przyszłorocznym kongresie będą zależeć m.in. od tego, na ile skutecznie będzie godzić różne interesy partyjnych frakcji i stowarzyszeń.