Eskalacja konfliktu handlowego z USA to dziś ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje pogrążająca się w stagnacji gospodarka strefy euro.
Reklama
Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział, że nałoży cła na produkty z Unii Europejskiej o wartości 11 mld dol. W tweecie napisał, że przyczyną jest stanowisko Światowej Organizacji Handlu, która uznała, że UE wspierała Airbusa subsydiami. Głównym konkurentem Airbusa na rynkach globalnym jest amerykański Boeing, tak więc unijna polityka działała na niekorzyść spółki z USA.
Trump nie sprecyzował, które produkty mają zostać objęte cłami ani kiedy wejdą one w życie. Biuro Przedstawiciela Handlowego USA opublikowało co prawda listę takich towarów, ale na razie to tylko wstępna propozycja. Wykaz jest obszerny, ma 13 stron i są w nim m.in. samoloty, helikoptery, wino, sery, ale także śrubokręty czy noże kuchenne. Oraz wyroby z miedzi – główny produkt jednego z największych polskich eksporterów – firmy KGHM.
Główny przedstawiciel handlowy USA Robert Lighthizer w komunikacie podkreśla, że celem USA jest osiągnięcie porozumienia z Unią Europejską i zakończenie trwającego już 14 lat sporu o subsydia dla lotniczych gigantów. Oczywiście warunkiem umożliwiającym takie porozumienie będzie wycofanie się Unii z dopłat dla Airbusa.
Zdaniem Amerykanów UE, a przed jej powstaniem Francja, Niemcy, Wielka Brytania i Hiszpania dofinansowały spółkę w latach 1968–2006 kwotą 18 mld dol. Z kolei w ostatnich latach lotnicza firma miała dostać 5 mld dol., które miały jej pomóc wprowadzić na rynek model A350 XWB. Boeing miał w związku z tym zanotować znaczący spadek sprzedaży swoich samolotów 787 i 747 oraz stracić część udziałów w światowym rynku.
Biorąc pod uwagę historię wcześniejszych tweetów Trumpa na temat sporów handlowych z Chinami, Meksykiem czy Kanadą, nie jest pewne, czy faktycznie dotrzyma słowa i cła zostaną nałożone. Wiadomo natomiast z całą pewnością, że taka zapowiedź oznacza znaczące pogorszenie się relacji pomiędzy Waszyngtonem a Brukselą. Ta zdążyła już zapowiedzieć, że przygotowuje odpowiednie kroki odwetowe. Oświadczyła też, że kwoty podane przez USA to znacząca przesada.
Eskalacja sporu o subsydia dla firm lotniczych pojawia się w interesującym momencie. Boeing znajduje się w poważnym kryzysie wizerunkowym po dwóch poważnych katastrofach lotniczych w Indonezji i Etiopii, które wydarzyły się na przestrzeni kilku miesięcy. W efekcie samoloty Boeing 737 MAX zostały uziemione w większości państw. Boeing obiecał naprawę usterek, które prawdopodobnie były przyczyną katastrof, ale sytuacja na rynku zmieniła się wyraźnie na niekorzyść Amerykanów. Część klientów odwołała swoje zamówienia, w efekcie koncern został zmuszony do ograniczenia produkcji swojego najpopularniejszego modelu samolotu.
Kryzys Boeinga próbuje wykorzystać Airbus, a unijni politycy starają mu się w tym pomóc. Prezydent Francji Emmanuel Macron w czasie swojej niedawnej wizyty w Pekinie przekonał chińskie władze, żeby złożyły zamówienie na prawie 200 nowych samolotów właśnie w Airbusie. Dotychczas to Chiny były największym klientem Boeinga, więc z punktu widzenia Amerykanów byłaby to duża porażka biznesowa.
W tym kontekście najnowsze zapowiedzi Trumpa i decyzje Amerykanów można interpretować jako wsparcie dla swojej spółki. Boeing jest wprawdzie firmą prywatną, ale jest też bardzo mocno powiązany z instytucjami państwowymi, odgrywa ważną rolę w systemie militarnym USA, a także w rozwoju programów kosmicznych.
Eskalacja konfliktu handlowego z USA to dziś ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje pogrążająca się w stagnacji gospodarka strefy euro. Od prawie roku istnieje zagrożenie związane ze sporem o eksport europejskich samochodów na rynek amerykański. Donald Trump wielokrotnie wypowiadał się bardzo krytycznie na ten temat, ale żadne decyzje nie zostały podjęte.
Amerykanie od kilku miesięcy czekają, aż władze Unii udzielą Komisji Europejskiej mandatu niezbędnego do negocjowania ewentualnego porozumienia handlowego. Bruksela decyzji jak dotąd nie podjęła, ponieważ istnieją dość istotne różnice pomiędzy państwami członkowskimi na temat tego, co dokładnie przedstawiciele UE mieliby z Amerykanami wynegocjować.
Ruch Amerykanów w sprawie sporu o Boeinga i Airbusa może dodatkowo skomplikować sytuację. Z drugiej strony pocieszać można się tym, że kwota wymieniona w tweecie Donalda Trumpa nie jest zbyt potężna. 11 mld dol. to niewiele w porównaniu do sumy ponad 300 mld dol., jaka przewijała się w ciągu ostatnich miesięcy w znacznie bardziej zaognionym konflikcie handlowym Stanów Zjednoczonych z Chinami.
Rynki finansowe na zapowiedź nałożenia ceł na Unię Europejską zareagowały bardzo spokojnie. Indeksy giełd w Nowym Jorku, we Frankfurcie i w Paryżu wprawdzie spadają, ale skala spadku jest niewielka i nie przekracza 1 proc.