Węgrzy podsumowują zakończoną właśnie roczną prezydencję w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Według Viktora Orbána V4 nigdy w swojej historii nie miało tak dużego znaczenia politycznego jak obecnie.

Przez ostatni rok w ramach V4 zorganizowano 220 spotkań różnych szczebli – od głów państw po ekspercki. Kiedy przed rokiem w Zamku Królewskim w Warszawie Viktor Orbán przejmował prezydencję od premier Beaty Szydło, mówił o tym, że „przyszłość Europy jest w Grupie Wyszehradzkiej”. „V4 stała się światową marką” – dodawał szef dyplomacji Péter Szijjártó. Dziś Grupa jest Budapesztowi potrzebna jak nigdy. Obecnie pracom V4 przewodzi Słowacja.

Do priorytetów węgierskiego przewodnictwa zakwalifikowano cztery obszary: wzmocnienie współpracy regionalnej, inwestycje infrastrukturalne, podnoszenie konkurencyjności poprzez stosowanie nowych technologii (podobnie jak Polska, Węgry chcą być liderem technologii 5G), a także zwiększenie znaczenia państw V4 na arenie międzynarodowej.

Reklama

Prezydencja przypadła na Węgrzech na gorący polityczny okres wyborów parlamentarnych i kolejnych „narodowych konsultacji”. Priorytetem było utrzymanie mobilizacji antyimigracyjnej i podkreślanie braku zgody na stałe kwoty relokacyjne proponowane przez Komisję. Te cele w zasadzie zrealizowano, a na ostatnim – pod przewodnictwem Budapesztu – szczycie, format rozmów poszerzono o Austriaków (zresztą nie po raz pierwszy kanclerz Sebastian Kurz był gościem szczytu Grupy Wyszehradzkiej).

W układzie V4+ odbyły się również spotkania z Egiptem i Izraelem. Szczególnie to drugie przykuło uwagę opinii publicznej. Przy okazji doszło do niebywałego zbliżenia Jerozolimy z Budapesztem. Węgrzy znaleźli z Izraelem wspólny język na temat działań na rzecz ochrony granic. W planach było również wspólne posiedzenie V4 w Izraelu, co ostatecznie się nie udało.

Reklama

Szczyt zamykający węgierską prezydencję zakończyło wypracowanie wspólnego stanowiska V4 w sprawie kryzysu migracyjnego. Zostanie ono zaprezentowane na szczycie Rady Europejskiej w Sofii 27–28 czerwca. Wcześniej zostało omówione z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem, który złożył wizytę w Budapeszcie. Zgoda panuje także w obszarze nowej perspektywy budżetowej, funduszu spójności, polityki rolnej.

Warto zauważyć, że termin kończącego węgierskie przewodnictwo szczytu nie był przypadkowy. Od 1 lipca prezydencję w V4 sprawować będzie Słowacja, natomiast w Radzie Europejskiej Austria. Przemówienie Sebastiana Kurza było propozycją Wiednia dla Europy. O ile słuchając liderów V4 można było odnieść wrażenie, że swój przekaz konstruują w pewnej kontrze wobec Brukseli, o tyle kanclerz Austrii – chociaż domaga się zmiany polityki migracyjnej – nie tworzył opozycji wobec UE. Podkreślał za to konieczność budowania mostów, które rozumie jako rozmowy z Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem.

Ten dysonans narracji doskonale było widać, gdy V4 wspólnie informowało, że nie pojedzie na coś, co Berlin określał mianem małego szczytu UE, który się odbył w niedzielę w Brukseli na prośbę kanclerz Niemiec. Kurz deklarował, że on pojedzie, aby szukać rozwiązania. Pod tym względem widać, że być może rozbudzone nadzieje na sojusz V4++, to znaczy z Austrią i Włochami, wydają się wątpliwe. Choć retoryka w sprawie kryzysu migracyjnego jest spójna, a wicepremier Włoch Matteo Salvini odsyła statki z imigrantami, Rzym konsekwentnie jest zwolennikiem stałego rozdzielnika. Dzięki niemu Włochy mogłyby znacznie zmniejszyć liczbę przybyszów na swoim terytorium. Według Salviniego każdy, kto dotrze do UE, powinien podlegać pod mechanizm rozdziału.

Zdecydowanie niewykorzystaną szansą węgierskiej prezydencji jest porzucenie ambitnych planów, które obecne były w polskiej agendzie przewodnictwa, a dotyczyły integracji z UE Bałkanów Zachodnich. W tym temacie zdecydowanie za mało się wydarzyło, co jest niejako pokłosiem osobistych aspiracji Orbána. Węgierski premier stara się budować swoją osobistą pozycję w tym obszarze. Celem np. angażowania się chociażby w Macedonii – wbrew wypracowanemu porozumieniu dotyczącemu zmiany nazwy państwa – są interesy Węgier, a nie perspektywa ogólnounijna.

V4 jako całość nie wykonała również żadnego znaczącego kroku w sprawie Ukrainy. Wręcz przeciwnie – relacje z Kijowem pogorszyły się w wyniku napięć z Budapesztem na tle praw mniejszości węgierskiej zamieszkującej Zakarpacie (tłem jest ukraińska ustawa edukacyjna).