Urząd Kontroli Skarbowej nie włączył się w kontrolę Amber Gold, byłem bardzo zawiedziony, ponieważ UKS w Gdańsku jest dość agresywnym urzędem - zeznał b. zastępca dyrektora gdańskiej delegatury ABW Jarosław Dąbrowski we wtorek podczas przesłuchania przed komisją śledczą.
Reklama

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała świadka, czy doszło do ustalenia, że Urząd Kontroli Skarbowej razem z delegaturą gdańską ABW dokona przeszukań pomieszczeń Amber Gold. Świadek powiedział, że uzgodnił to z zastępcą dyrektora UKS-u, jednak, jak się później dowiedział, funkcjonariusze UKS nie weszli razem z ABW na przeszukania.

"Dyrektor delegatury (ABW) poinformował mnie, że po prostu powiadomili go, że nie będą uczestniczyć w tych czynnościach, co było bardzo dziwne, ponieważ zawsze uczestniczyli" - powiedział świadek.

Dopytywany, kto wstrzymał aktywność UKS-u w tej sprawie, odparł: "Z tego co mi wiadomo, tylko jedna osoba mogła to zrobić - pani dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej".

Reklama

"Dziwne było podejście do prac przy spółce Amber Gold (...). UKS w Gdańsku jest dość agresywnym urzędem, mało która instytucja w Trójmieście nie była skontrolowana" - powiedział świadek.

Wassermann zapytała, czy UKS finalnie włączył się, na prośbę ABW, w kontrolę głównej spółki Amber Gold. "Z tego co pamiętam, nie włączył się i byłem bardzo zawiedziony" - powiedział Dąbrowski.

Wassermann pytała, jakie straty poniósł LOT ze względu na działalności linii lotniczych związanych z Amber Gold. Świadek, zeznał, że "były pewne ustalenia z centralą ABW, że część czynności będzie realizowała centrala, żeby odciążyć funkcjonariuszy gdańskich". "I wydaje mi się, że, z racji tego, że siedziba LOT-u jest w Warszawie, jak i większość czynności mogła być realizowana w Warszawie, gros czynności było realizowanych przez funkcjonariuszy z centrali" - powiedział świadek.

Przewodnicząca komisji pytała także, czy ABW ustaliła wysokość szkody poniesionej przez Skarb Państwa w wyniku działania Amber Gold. "Podejrzewam, że w ramach śledztwa powinno to być ustalone, ja nie przypominam sobie teraz tak dokładnie, co zostało jeszcze zrobione" - powiedział świadek.

Jednak Wassermann stwierdziła, że w ramach śledztwa, ani działań operacyjnych nie zostało to zrobione. "Generalnie Skarb Państwa nakazał policzenie tych strat, straty były w milionach, sam LOT 34 mln (zł), tak lekko wyceniany i przeróżne inne spółki" - powiedziała przewodnicząca komisji.

Dąbrowski, odpowiadając na kolejne pytania, powiedział, że informacje o szkodach w majątku Skarbu Państwa powinien zweryfikować funkcjonariusz prowadzący śledztwo. Dodał, że zaplanowane przez funkcjonariuszy czynności były uzgadniane z prokuraturą. "Jeżeli prokuratura nie widziała przeciwwskazań, to wszystkie czynności były realizowane" - powiedział świadek.

Podkreślił też, że "podstawowym priorytetem dla ABW było zrealizowanie wszystkich czynności zleconych przez prokuraturę".

Krzysztof Brejza (PO) pytał, skąd Marcin P. wziął pieniądze na początek działalności Amber Gold. "Marcin P. mógł rozpocząć swoją działalność gospodarczą na bazie wcześniej ukrytych środków finansowych z poprzednio prowadzonej działalności przestępczej (...) oraz na bazie środków, które uzyskał w późniejszym okresie" - powiedział świadek.