„W pierścieniu ognia”, druga część przebojowych „Igrzysk śmierci”, nie zachwyca, ale to wciąż solidna rozrywka, która ma dopiero przygotować widzów na wielki finał.
Prawdopodobnie większość widzów, którzy wybiorą się na „W pierścieniu ognia”, drugą część filmowej sagi opartej na powieściach Suzanne Collins, zna już dobrze świat „Igrzysk śmierci”. I nie ma co ukrywać, że to dla nich przeznaczony jest film Francisa Lawrence’a, w którym śledzimy dalsze losy Katniss Everdeen (Jennifer Lawrence) i Peety Mellarka (Josh Hutcherson), zwycięzców Igrzysk Głodowych – telewizyjnego show, którego uczestnicy muszą zabijać się nawzajem. Zwycięstwo Katniss – a warto przypomnieć, że rzecz dzieje się w totalitarnym państwie Panem, które powstało na gruzach Stanów Zjednoczonych – rozbudziło w zniewolonych przez rząd ludziach nadzieję na zmiany. Z kolei prezydent tyran Snow nie do końca wie, czy ma dziewczynę wykorzystać jako propagandową maskotkę, czy raczej kazać ją zabić, by zdusić ewentualną rebelię w zarodku. Ostatecznie decyduje się na rozwiązanie pośrednie: organizuje specjalne igrzyska, w których zmierzą się zawodnicy wybrani spośród żyjących zwycięzców poprzednich edycji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.