Snucie teorii spiskowych to głęboko ludzka skłonność – mówi szwedzki pisarz Anders de la Motte, autor powieści „[buzz]”.
Dlaczego nie zdecydował się pan napisać klasycznej powieści detektywistycznej albo tradycyjnego thrillera?
Anders de la Motte: Odpowiedź jest poniekąd zawarta w pytaniu. Zresztą najpierw napisałem coś takiego, typową historię zaczynającą się od morderstwa. Chciałem brzmieć jak wszyscy inni, których lubiłem czytać. Problem w tym, że tekst nie był zbyt oryginalny, ot, kolejny szwedzki kryminał – a konkurencja w tej dziedzinie, jak wiemy, jest potężna. Dotarło wtedy do mnie, że mam ochotę zrobić to całkiem inaczej, opowiedzieć coś nowego nie tylko jeśli chodzi o treść, lecz także o formę.
Ma pan słabość do teorii spiskowych?
O tak! Nie tyle zresztą do samych teorii, ile do społecznych mechanizmów, które nimi rządzą. Podróżowałem do wielu krajów i gdziekolwiek się znalazłem, ludzie zawsze mówili o jakiejś wielkiej tajemnicy i jakimś spisku, który jest jej jedynym sensownym wyjaśnieniem.To taka uniwersalna, międzykulturowa obsesja – gorączkowe grzebanie się w rozmaitych szczegółach. Co się stało o 10.56? I dlaczego ten ubrany na czarno facet pojawia się na sekundę w kadrze w dwie minuty później? (śmiech).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.