Autopromocja

Kontrolerzy NIK mają zbyt wiele uprawnień - orzekł TK

sąd, prawo, sprawiedliwość
Sędziowie TK stwierdzili w ustnym uzasadnieniu wyroku, że nie ma żadnego powodu, aby nadmiernie ograniczać prawo do prywatnościShutterStock
21 stycznia 2015

Przepisy umożliwiające przetwarzanie przez Najwyższą Izbę Kontroli danych ujawniających czyjeś poglądy polityczne, przekonania religijne i filozoficzne, informacje o nałogach, życiu seksualnym i kodzie genetycznym są niekonstytucyjne – orzekł wczoraj Trybunał Konstytucyjny.

Sędziowie TK stwierdzili w ustnym uzasadnieniu wyroku, że nie ma żadnego powodu, aby nadmiernie ograniczać prawo do prywatności. Dlatego też NIK może przetwarzać tylko te dane, które rzeczywiście służą jej do dbania o interes publiczny.

Prokurator generalny wnioskował o uznanie art. 29 ust.1 pkt 2 lit. i ustawy o Najwyższej Izbie Kontroli (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 82 ze zm.) za niezgodny z ustawą zasadniczą. W myśl tego przepisu kontrolerzy mogą przetwarzać dane ujawniające pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również dane o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz te dotyczące skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatach karnych, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym. Warunkiem jest to, aby uzyskanie informacji było niezbędne do przeprowadzenia kontroli. Na przykład zgodnie z przepisami NIK może uzyskać dane o społeczności romskiej, aby sprawdzić, czy organy państwowe odpowiednio o nią dbają.

Jak wyjaśniał prokurator reprezentujący wnioskodawcę, o racji stanowiska PG świadczy choćby to, iż NIK w praktyce nie wykorzystuje swojego uprawnienia.

– Po co kogoś uszczęśliwiać na siłę – pytał retorycznie prokurator Wojciech Sadrakuła.

Podobnego zdania był przedstawiciel Sejmu, poseł Stanisław Pięta. Jak twierdził, trudno powiedzieć, czym kierował się Sejm, decydując o tak szerokich uprawnieniach NIK.

– Chyba po prostu ochrona danych osobowych 20 lat temu miała mniejsze znaczenie niż teraz – mówił.

Trybunał jednak tylko częściowo podzielił stanowisko wnioskodawcy. Jak wyjaśnił sędzia sprawozdawca Stanisław Rymar, rzeczywiście ograniczenie prawa do prywatności musi być uzasadnione jego celowością. I zdaniem TK w odniesieniu do poglądów politycznych, przekonań religijnych i filozoficznych, informacji o nałogach, życiu seksualnym i kodzie genetycznym jest to niepotrzebne.

– Inaczej ma się jednak sprawa, jeśli idzie choćby o działalność partyjną. Dzięki możliwości przetwarzania tych danych NIK może weryfikować, czy funkcjonariusze publiczni rzeczywiście spełniają wymóg apolityczności – podkreślał sędzia Rymar.

Trybunał Konstytucyjny uznał za celowy także dostęp do danych dotyczących pochodzenia czy skazań i orzeczeń sądowych. O pozostawienie tych uprawnień apelowała przedstawicielka NIK. Jej zdaniem w przeciwnym razie kontrolerzy nie byliby w stanie poprawnie sprawdzać, czy organy państwa np. nie dyskryminują mniejszości romskiej.

W ocenie sędziów pozostawienie kontrolerom NIK dostępu do danych wrażliwych akurat nie powinno budzić nadmiernych obiekcji. Pamiętać bowiem należy, że są one przetwarzane przez osoby godne zaufania, a nawet po zakończeniu pracy jako kontroler dana osoba nie może ujawniać informacji, które pozyskała w toku kontroli.

ORZECZNICTWO

Wyrok TK z 20 stycznia 2015 r., sygn. akt K 39/12. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.