Autopromocja

Sąd Najwyższy wzywa fachowca

26 stycznia 2015

Po co dawać organom kompetencje, skoro są one delegowane na zewnątrz – pytają prawnicy, komentując nową wersję konstytucyjnego wniosku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, sporządzoną w prywatnej kancelarii radcowskiej.

Profesor Małgorzata Gersdorf, pierwsza prezes Sądu Najwyższego, zmodyfikowała złożony przed ponad rokiem wniosek do TK. Uczyniła to na papierze firmowym warszawskiej kancelarii. Chodzi o niezgodność z konstytucją ustawy o dostępie do informacji publicznej. Pod ujednoliconą wersją wniosku podpisał się prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i radca prawny. I to on ma reprezentować przed trybunałem pierwszą prezes SN. Sytuacja precedensowa: pod wnioskami do TK z ramienia Sądu Najwyższego podpisywał się zawsze jego pierwszy prezes (ewentualnie zastępujący go prezes SN). Czy instytucje publiczne, realizując swe ustawowe kompetencje, mogą posiłkować się zewnętrznym wsparciem prywatnych kancelarii? Organy publiczne mają własny aparat do obsługi prawnej. Kontrowersji mogłoby być mniej, gdyby treść umowy z kancelarią została ujawniona. Lecz mimo zgody prof. Chmaja SN udostępnić jej nie chce (w tej sprawie do WSA skargę złożyła już Sieć Obywatelska Watchdog Polska). SN zdradza tylko, że zapłaci kancelarii 10 tys. zł netto.

– komentuje prawnik Piotr Waglowski.

Kontrowersji w korzystaniu z usług kancelarii prawniczej w postępowaniu przed TK nie widzi sam Sąd Najwyższy (sygn. K58/13).

– przekonuje dr hab. Dariusz Świecki, rzecznik prasowy SN.

Właściwa osoba

Podobnego zdania jest też pełnomocnik pierwszej prezes w sprawie przed TK.

– mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista, radca prawny z kancelarii Chmaj i Wspólnicy.

– pyta.

Tłumaczy, że trudno oczekiwać, aby za każdym razem pierwszy prezes występował osobiście przed TK, bo ma przecież wiele innych obowiązków na głowie. Czy są jednak takie sprawy, które powinny być zastrzeżone do wyłącznej kompetencji organów państwa i nie mogą być przekazywane na zewnątrz?

– wskazuje prof. Chmaj.

Przypomina, że jest konstytucjonalistą, pisał wiele wniosków do TK i wielokrotnie przed nim występował. Zajmuje się też informacją publiczną, m.in. napisał komentarz do ustawy o dostępie do informacji publicznej.

– podkreśla konstytucjonalista.

Zgodnie z art. 12 ustawy o Sądzie Najwyższym (Dz.U. z 2002 r. nr 240, poz. 2052 ze zm.) przed Trybunałem Konstytucyjnym Sąd Najwyższy może reprezentować jego pierwszy prezes lub „wyznaczona przez niego osoba”. Może to więc także być pełnomocnik.

Nieczytelne prawo

Przepisy nie są jednak jasne.

– wskazuje Piotr Waglowski.

Tłumaczy, że art. 29 ustawy o TK (Dz.U. z 1997 r. nr 102, poz. 643 ze zm.) wskazuje, że uczestnik postępowania działa przed trybunałem osobiście lub przez umocowanego przedstawiciela.

przekonuje Waglowski.

Ale część prawników wskazuje, że pierwszy prezes SN może występować przez pełnomocnika, skoro art. 20 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym odsyła w zakresie nieuregulowanym do ogólnych zasad z kodeksu postępowania cywilnego.

– podkreśla Piotr Waglowski.

Wątpliwości ma też Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

– wskazuje Osowski. I przekonuje, że obowiązki i uprawnienia podmiotów publicznych powinny być co do zasady wykonywane przez ich aparat.

Konstytucjonaliści są bardziej dosadni, ale komentując sprawę, zastrzegają anonimowość. – – wskazuje jeden z konstytucjonalistów.

Inny dodaje, że instytucja taka jak SN, o niepodważonej roli systemowej dla wymiaru sprawiedliwości, powinna zatrudniać najlepszych fachowców. A zlecanie na zewnątrz reprezentacji procesowej uderza w jej autorytet.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.