Po co dawać organom kompetencje, skoro są one delegowane na zewnątrz – pytają prawnicy, komentując nową wersję konstytucyjnego wniosku pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, sporządzoną w prywatnej kancelarii radcowskiej.
Profesor Małgorzata Gersdorf, pierwsza prezes Sądu Najwyższego, zmodyfikowała złożony przed ponad rokiem wniosek do TK. Uczyniła to na papierze firmowym warszawskiej kancelarii. Chodzi o niezgodność z konstytucją ustawy o dostępie do informacji publicznej. Pod ujednoliconą wersją wniosku podpisał się prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i radca prawny. I to on ma reprezentować przed trybunałem pierwszą prezes SN. Sytuacja precedensowa: pod wnioskami do TK z ramienia Sądu Najwyższego podpisywał się zawsze jego pierwszy prezes (ewentualnie zastępujący go prezes SN). Czy instytucje publiczne, realizując swe ustawowe kompetencje, mogą posiłkować się zewnętrznym wsparciem prywatnych kancelarii? Organy publiczne mają własny aparat do obsługi prawnej. Kontrowersji mogłoby być mniej, gdyby treść umowy z kancelarią została ujawniona. Lecz mimo zgody prof. Chmaja SN udostępnić jej nie chce (w tej sprawie do WSA skargę złożyła już Sieć Obywatelska Watchdog Polska). SN zdradza tylko, że zapłaci kancelarii 10 tys. zł netto.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.