Autopromocja

Strasburg nie potrafi zapewnić poufności informacji

16 stycznia 2015

Rosyjskie media docierają do orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zanim zostaną one oficjalnie opublikowane. A fakt, że informacje wyciekają, przekłada się na to, iż niektóre państwa wolą przegrać sprawę, niż ujawnić za dużo. Sęk w tym, że Strasburg nie potrafi wypracować właściwych procedur.

ETPC od kilku lat ma problem z utrzymaniem w tajemnicy orzeczeń przed ich opublikowaniem. Gdy Wielka Izba bądź Panel Wielkiej Izby coś postanowi, po 2–3 dniach oficjalne służby prasowe Strasburga o tym informują. Kłopot w tym, że już w kilka godzin po posiedzeniu o jego efektach donoszą rosyjskie media. Tak było między innymi przed trzema laty w sprawie zbrodni katyńskiej. Decyzję izby poznaliśmy z publikacji w „Moskowskich Nowostiach”, zanim nawet werdykt został ogłoszony w Strasburgu.

– mówi prof. Ireneusz Kamiński, który wówczas reprezentował skarżących, a obecnie jest sędzią ad hoc ETPC. – – uzupełnia prof. Kamiński.

Brak zaufania

Okazuje się jednak, że działania okazały się niewystarczające. Przed kilkoma tygodniami rosyjski „Kommiersant” poinformował o werdykcie w sprawie Jukosu, zanim uczynił to sam Strasburg.

Głośny wyrok z 24 lipca 2014 r. w sprawie więzień CIA w Polsce, w którym stwierdzono, że w Starych Kiejkutach torturowano więźniów, był m.in. pokłosiem braku zaufania do służb trybunału. ETPC nie otrzymał od Polski dokumentów, których zażądał. Uznał więc to za brak współpracy, a ten przełożył się na uznanie racji skarżących. Jednak Polska informacje chciała udostępnić. Z tym, że postawiła pewna warunki, na które trybunał nie przystał. Polski rząd chciał przesłać do Strasburga poufną przesyłkę, tak aby sędziowie mogli się zapoznać z dokumentacją. Następnie jednak dokumenty miały wrócić do kraju.

– zwraca uwagę prof. Ireneusz Kamiński.

Brak rozwiązania

Decydenci ETPC zdają sobie sprawę z kłopotu i deklarują, że chcą ukrócić proceder. Jak nieoficjalnie wiadomo, trwają prace nad poprawą procesu obiegu dokumentów. Tak naprawdę jednak nikt nie wie, co zrobić, aby sytuacja się nie powtórzyła. Dlatego też prezes ETPC woli nie składać obietnic bez pokrycia.

– podkreśla prof. Kamiński.

Zdaniem dr. Bartłomieja Wróblewskiego, dyrektora Instytutu Prawa SWPS Poznań, możliwe są trzy warianty: za wyciekiem stoją sami sędziowie, kluczowi pracownicy administracji lub dane są zdobywane bez współpracy z wewnątrz.

– mówi dr Wróblewski.

– sugeruje prawnik.

Jawność czy restrykcje

Niektórzy politycy brytyjscy znaleźli inne rozwiązanie. Ich zdaniem publikację tego typu informacji przez media można by uznać za złamanie prawa. Dlatego też państwa członkowskie Rady Europy powinny przyjąć nowe przepisy, które by penalizowały działalność dziennikarzy polegającą na publikowaniu wycieków z europejskiego wymiaru sądownictwa.

– oponuje prof. Wiesław Godzic, medioznawca z SWPS.

Jak twierdzi, należy przede wszystkim walczyć z przyczyną, a nie skutkiem. I tak jak w tym przypadku – zdaniem profesora – zachowanie rosyjskich mediów jest nieodpowiednie, tak i regulacje mogłyby się okazać fatalne dla wolności prasy. Bo istnieje ryzyko, że w przyszłości byłyby wykorzystywane w innych celach.

W ocenie prof. Ireneusza Kamińskiego rozwiązanie jest w zasadzie jedno. Trybunał powinien ujawnić, jakie zabezpieczenia powstały, by zagwarantować bezpieczeństwo poufnych informacji i dokumentów przekazywanych przez państwa w związku z toczącymi się postępowaniami.

– spostrzega prof. Kamiński.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.