Prawo telekomunikacyjne musi zostać dostosowane do unijnych przepisów. Przygotowywane projekty nowelizacji polskich przepisów nie nadążają za prawem europejskim. Za uporczywe uchylanie się od stosowania norm unijnych grozi kara ryczałtowa i okresowa.
Lista zarzutów Komisji Europejskiej dotyczących polskiego prawa telekomunikacyjnego jest długa. Ceny za połączenia są bardzo wysokie, internet szerokopasmowy dostępny tylko dla wybrańców, a umowy z operatorami pozostawiają wciąż wiele do życzenia. To jednak niejedyne problemy, które musi rozwiązać nasz ustawodawca. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej jest bowiem, według KE, zależny od premiera, zapisy prawa telekomunikacyjnego wykraczają poza dozwolone ramy dyrektywy o dostępie, a stawki za przejęcie lokalnej pętli abonenckiej z sieci Telekomunikacji Polskiej są bardzo wysokie. Niezgodna z unijnymi przepisami jest także zbyt duża ochrona konsumenta, co zagraża prawom operatorów. To wszystko odróżnia polski rynek telekomunikacyjny od zachodniego, choć nie tylko nasz kraj ma problemy z przestrzeganiem unijnych regulacji.
Uporczywe uchylanie się przez państwo członkowskie od stosowania norm unijnych grozi wielomilionowymi karami, których wysokość zależy od stopnia jego winy, okoliczności, długości trwania naruszenia oraz zasobów finansowych budżetu danego państwa. W przypadku Polski kara ryczałtowa może wynieść 3,6 mln euro, a kara okresowa nawet 260 tys. euro za każdy dzień zwłoki.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.