Autopromocja

Nasze sądy nie takie złe, jak je czasami malują

sąd, temida
Pod względem tempa rozstrzygania spraw na europejskim tle całkiem nieźle wypadają polskie sądy administracyjneShutterStock
11 kwietnia 2017

Po raz kolejny potwierdza się teza, że nasi sędziowie należą do tych bardziej zapracowanych w UE. Z raportu wynika, że pod względem liczby nowych spraw ustępują oni jedynie sędziom z Danii, Słowenii i Austrii, w których na 100 mieszkańców przypada co roku 40–45 kolejnych sporów cywilnych i administracyjnych.

Dla porównania u nas jest to ok. 25 nowych postępowań (tablica powstała w oparciu o dane z 2014 i 2015 r.). Ale jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie sprawy w toku, to okazuje się, że polskie sądy wcale nie są tak bardzo obciążone (10. miejsce w UE) i bardzo daleko im do najbardziej zakorkowanych w Unii sądów portugalskich.

Pod względem tempa rozstrzygania spraw na europejskim tle całkiem nieźle wypadają polskie sądy administracyjne (zabiera im to średnio około trzy–cztery miesiące). Szybciej takie postępowania kończą się tylko w Szwecji, na Węgrzech, w Estonii, Belgii i Słowenii. Znacznie mniej korzystnie wyglądają wyniki polskich sądów cywilnych, które zajmują miejsce mniej więcej w połowie unijnej stawki (uzyskanie wyroku w pierwszej instancji to kwestia ok. 200 dni). Tymczasem sędziowie belgijscy, luksemburscy i łotewscy radzą sobie ze sprawami cywilnymi w mniej niż 100 dni.

Do naszych osiągnięć można zaliczyć dość znaczące skrócenie czasu trwania postępowań dotyczących ochrony konkurencji (z 1200 dni w 2013 r. do 350 w 2014 r.). Dla odmiany wydłużać zaczęły się sprawy związane z naruszeniami znaków towarowych. Mniej więcej na podobnym poziomie w ostatnich latach utrzymuje się okres trwania postępowań związanych z ochroną konsumentów (średnio ponad dwa lata).

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.