Od ekstazy do autodestrukcji. "Miles Davis i ja" w kinachW KINACH | Film Dona Cheadle’a zaczyna się od mocnego uderzenia. Oto dziennikarz „Rolling Stone”, który nachodzi Milesa Davisa (brawurowa rola samego reżysera) w jego domu, zostaje poczęstowany przez mistrza solidnym ciosem w twarz. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, obecne w pierwszej sekwencji impet, nieobliczalność i furiacki wdzięk udaje się utrzymać Cheadle’owi przez cały czas trwania seansu.Piotr Czerkawski•05 września 2016