Najwyższą cenę za zatory płatnicze w firmach i nieefektywne przepisy chroniące prawo do pensji płacą pracownicy.
Teoretycznie wszystko powinno działać jak w zegarku. Pracodawca nie płaci, więc pracownik zgłasza się do Państwowej Inspekcji Pracy, sądu albo Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). Problem w tym, że jeśli firma nie wypłaci pieniędzy po interwencji inspektora pracy, pracownikowi zostaje jedno: czekanie na wyrok sądu pracy albo postanowienie o ogłoszeniu upadłości pracodawcy. Na wyrok – po likwidacji znacznej części sądów pracy – czeka się już ponad pięć miesięcy. Procedura wypłaty zaległych świadczeń z FGŚP nie jest krótsza.
Kiedy więc docierają kolejne doniesienia o zaległościach płatniczych firm, warto pamiętać, że za suchymi, statystycznymi danymi kryją się problemy ludzi, którzy z dnia na dzień tracą źródło utrzymania. Zapewnienie, że w końcu – kiedy już publiczne instytucje wypełnią wszystkie procedury – dostaną zaległe pensje, nie przekonuje. Przez kilka miesięcy pozostają bez pieniędzy na utrzymanie siebie i rodziny, mimo że wykonali pracę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.