W powiecie bieruńsko-lędzińskim bezrobocie spadło do 5,8 proc., niewiele więcej niż w Warszawie. Inni mają ciekawe pomysły, ale nie przekładają się one jeszcze na wyniki.
Organizacja robót publicznych, szkoleń zawodowych czy staży dla absolwentów to za mało, żeby wygrać z bezrobociem. Dlatego część samorządów zakłada nowe strefy ekonomiczne, inwestuje w infrastrukturę i ekspresowo kończy plany zagospodarowania przestrzennego, żeby przyciągnąć inwestorów. Inne tworzą sztaby szybkiego reagowania, które mają zapobiec zwiększeniu się rzeszy bezrobotnych. Samorządy same zabrały się do walki o nowe miejsca pracy.
Pierwszy sztab szybkiego reagowania powstał w powiecie bieruńsko-lędzińskim na Śląsku. Powołano tam zespół, który zajął się monitorowaniem sytuacji w regionie. W jego skład weszli urzędnicy i lokalni przedsiębiorcy, przedstawiciele oświaty i naukowcy z Instytutu Nauk Ekonomicznych i Społecznych w Katowicach. Pracują nad strategią zdobycia dodatkowych euro z UE na walkę z bezrobociem. Co kilka tygodni prowadzone są burze mózgów: przedsiębiorcy mówią, jakich pracowników szukają albo będą szukać w najbliższym czasie. Inni sygnalizują zmniejszenie lub przestawienie produkcji. To jest sygnałem, że urzędnicy PUP powinni aktywniej zabiegać o nowe oferty pracy, a szkoły modyfikować profile nauczania. Już wiadomo np., że w Zespole Szkół w Będzinie ruszy w przyszłym roku klasa kształcąca fachowców dla firmy Wentech, która robi urządzenia klimatyzacyjne dla pobliskich kopalń.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.